O sporcie, ale też o polityce. O piłce, ale też o lekkoatletyce. O Legii, ale też o całej reszcie... Kuba Dybalski
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi
Reklama na blogach - Blogvertising.pl

Wpisy z tagiem: Michał Żewłakow

piątek, 16 marca 2012

W zależności od przebiegu meczu wariantów jest kilka. Jeśli okaże się, że gospodarze na dobre zasmakowali w meczach, jak ten we Wrocławiu, a Polonii rzeczywiście będzie brakować kontuzjowanych i wykartkowanych, kandydatów na gwiazdę jest kilku. Oczywiście Rafał Wolski, który na ten status pracuje od kilku tygodni, jak zawsze Danijel Ljuboja, który nawet jeśli trzech goli nie strzeli, to nie strzeli ich efektownie, a jednego w sposób bajeczny. W takiej sytuacji jednak bohaterem może też być Sebastian Przyrowski.

Jeśli mecz będzie wyrównany, to Przyrowski na pewno, a pewnie i Kuciak, choć od bramkarza Legii raczej nikt bycia bohaterem w pojedynczych meczach nie oczekuje. Kuciak celuje w serie. Jedna imponującą już miał, teraz jest niepokonany od 284 minut. Przy meczu na 0:0 rośnie rola obrońców, ale obrońcy rzadko bywają gwiazdami spotkań. Pomocnicy też, ale moim zdaniem najlepszy w meczach ze Sportingiem był Ivica Vrdoljak.

Gdyby zdarzyło się, że zmotywowana Polonia zdominuje mecz, a Dwaliszwili co rusz będzie nękał legijne pole karne dośrodkowaniami. To kandydatami są bohatera meczu są właśnie Gruzin lub Edgar Cani. Raczej ten pierwszy, bo Cani jakoś mi na gwiazdę czegokolwiek nie pasuje. Taki dryblas może strzelać gole, nawet sporo, ale zawsze wolałem takich niższych, szybszych, bo bardziej efektowny jest ktoś kto wbiegnie, zwiedzie, albo wrzuci, niż taki co tylko przyłoży głowę, albo duży palec u nogi. Gruzin wygląda na takiego co umie sporo.

A mam przeczucie, że bohaterem może być któryś z warszawiaków. Łukasz Piątek już kiedyś strzelił gola w derbach i uratował Polonii remis. Ale Michał Żyro i Michał Kucharczyk wciąż na taki mecz czekają. Michał Żewłakow też.

wtorek, 14 czerwca 2011

O tym, czy 35-letni Michał Żewłakow (od kwietnia bez klubu) utrzymał do czasu podpisania kontraktu z Legią sportową kondycję przekonamy się pewnie za tydzień, gdy warszawiacy po wakacjach wznowią treningi. Sprowadzenie byłego reprezentanta Polski wydaje się jednak dla klubu z Łazienkowskiej z każdej strony korzystne.

Żewłakow nie jest piłkarzem anonimowym. Każdy wie jak gra, bo widział go w meczach reprezentacji, w Lidze Mistrzów, a zapaleńcy mogli go oglądać w lidze greckiej, czy nawet w Turcji. Żewłakow nie jest Nemanją Vidiciem czy Gerardem Pique, ale wiceprezes Leszek Miklas, mówiąc o tym, że to najlepszy polski obrońca, myli się niewiele, jeśli w ogóle. Trudno nie mieć wysokich oczekiwań od piłkarza, który w Lidze Mistrzów rozegrał ponad 30 meczów i grał w niej praktycznie co sezon. Nie dziesięć lat temu, ale przed rokiem.

Żewłakow przychodzi za darmo, kontrakt podpisuje na rok i choć będzie miał jedną z najwyższych pensji w drużynie, to nie jest to dla klubu gigantyczny wydatek. Niewiele, jeśli w ogóle większy niż wypożyczenie i pensja Bruno Mezengi a ryzyko mimo wszystko niższe.

Obrona osłabiana do tej pory regularnie przez kontuzje Dicksona Choto, a w ubiegłym sezonie również Inakiego Astiza i łatana Marcinem Komorowskim, a nawet defensywnym pomocnikiem Ivicą Vrdoljakiem (fakt, że ze skutkiem lepszym niż się można było spodziewać) jest wzmocniona przez piłkarza, który poważnej kontuzji nigdy nie miał.

Legia w poprzednim sezonie niejeden raz przegrywała mecz, którego nie miała prawa nie wygrać. Nie potrafiła utrzymać formy dłużej niż przez dwa spotkania, a błyskotliwie zaczęła grać dopiero, gdy po zdobyciu Pucharu Polski zeszła z niej presja. Teraz otrzymuje piłkarza, który (może poza Ivicą Vrdoljakiem i Tomaszem Kiełbowiczem) bije innych na głowę doświadczeniem, a kapitanem reprezentacji Polski byłby pewnie do tej pory, gdyby trener Smuda z niewyjaśnionych powodów nie postanowił oprzeć obrony na Euro 2012 na Kamilu Gliku.

Żewłakowowi pozostaje tylko zagrać tak, by za rok nie żałowano w Legii tej decyzji. Podpisując kontrakt to obiecał.

P.S. Na Sport.pl zrobiliśmy sondaż z pytaniem, czy 35-letni Żewłakow to poważne wzmocnienie Legii. Głosowało ponad 2 tys. czytelników i 74 proc. stwierdziło że tak.