O sporcie, ale też o polityce. O piłce, ale też o lekkoatletyce. O Legii, ale też o całej reszcie... Kuba Dybalski
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi
Reklama na blogach - Blogvertising.pl

Wpisy z tagiem: lekkoatletyka

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Dwa lata zmagał się z kontuzją. Zawiódł nadzieje rodaków podczas igrzysk w Pekinie, gdy zszedł z bieżni, bo nie był w stanie wystartować. Nie pojechał na MŚ w Berlinie. Tym razem Liu Xiang miał zostać mistrzem świata na 110 m. ppł, tak jak w 2007 r. w Osace. Ruszył za Roblesem, ale na trasie go wyprzedzał. I wszystko popsuło się między przedostatnim a ostatnim płotkiem. Co tam się stało wie chyba tylko Chińczyk. Nie zawadził przedostatniego płotka, ale gdy wylądował na bieżni, gdzieś zgubił rytm. Przykucnął, zabrakło mu miejsca by zrobić krok. A ostatnim płotku jeszcze prowadził, ale zawadził stopą, zatrzymało go, zdobył brąz – tylko brąz.

Co znaczy dla Chińczyków Liu Xiang pokazały igrzyska sprzed trzech lat. Gdy podczas eliminacji biegu Liu Xiang poszedł do tunelu, na stadionie zapanowała cisza i rozczarowanie. Sprinter był na plakatach, reklamował wszystko od lodów, przez sprzęt sportowy po samochody. „Jesteś chińskim sportowcem. Jeśli wiedziałeś, że jesteś kontuzjowany, nie powinieneś startować. Jeśli wystartowałeś, nie powinieneś tak łatwo rezygnować. Liu Xiang – zawiodłeś nas” - napisał jeden z kibiców internecie cytowany potem w relacji BBC.

Tym razem Liu Xiang zawiódł na bieżni. Nie on pierwszy i pewnie nie ostatni. 19 lat temu. W finale biegu kobiet podczas igrzysk w Barcelonie absolutna faworytka Gail Deevers prowadziła do ostatniego płotka. Na nim się potknęła. Zwyciężczyni Greczynka Voula Patoulidou (wygrana była sensacją – była pierwszą Greczynką ze złotem olimpijskim) na mecie długo nie wiedziała, że wygrała...

P.S. A jednak. Właśnie się dowiedziałem. Robles pchnął Liu Xianga i Chińczyk jest drugi. To i tak o miejsce za daleko.



Wystarczyło by Usain Bolt padł ofiarą nowych przepisów wprowadzonych przez IAAF i już to samo IAAF zapowiedziało, że po mistrzostwach w Daegu dojdzie do dyskusji nad nimi. Bolt nie był jedyny. Zabójczy falstart z walki o medale wyeliminował też m.in. obrończynię tytułu na 400 m Brytyjkę Christine Ohuruogu.

- Do końca nie wierzyłem, że go zdyskwalifikują. W końcu jak można wyrzucić z biegu samego Usaina Bolta - dziwił się potem Amerykanin Walter Dix, który po powtórzonym starcie zdobył srebro. Niby przepis traktuje wszystkich po równo, niby wcześniej finały przedłużały się niemiłosiernie i m.in. po to od 2003 r. zmieniono zasady dotyczące falstartów. Wcześniej każdy ze sprinterów mógł popełnić jeden bez konsekwencji. Od ośmiu lat za pierwszy falstart w biegu nie było dyskwalifikacji. Drugi, popełniony przez kogokolwiek, oznaczał wykluczenie. Niby dzięki temu wszystko działa sprawniej. Ale przepis jest tak restrykcyjny, że według mnie nieludzki. I nie chodzi tylko o Bolta, bez którego finał był nieciekawy. Jeśli z tego powodu nastąpi powrót do poprzedniego stanu, to dobrze

Nie ma w lekkoatletyce konkurencji bardziej wyczerpującej psychicznie. Wszystko rozgrywa się w dziesięciu sekundach. Tu nie ma czasu na naprawienie błędu. W dodatku konsekwencje błędu od razu widzisz po bokach. Inni cię wyprzedzają. Sprinter musi być jak maszyna. Owszem, w rzutach, czy skokach wszystko trwa krócej, ale tam każdy ze sportowców ma kilka prób. Sprinter jest jak saper – pomyli się i po nim

Dlatego napięcie przed startem jest niesamowite. Każdy ma inny sposób na radzenie sobie z nim. Maurice'a Greena rozpierała energia. Zachowywał się jakby zaraz miał uderzyć jednego ze współbiegaczy i na dokładkę przywalić startowemu. Bolt przed koreańskim finałem żartował z kamerą i publicznością na stadionie. Yohan Blake był szalenie skupiony. Przepisem o falstarcie jeszcze zwiększono napięcie. Zwróćcie uwagę jak bardzo uważał na to Lemaitre i być może kosztowało go to medal.

A sam falstart jest miękki. Nie chodzi o to by nie wystartować przed eksplozją startera. Ponoć człowiek nie jest w stanie zareagować tak szybko by ruszyć tuż po nim, dlatego za falstart uznaje się każdy start wcześniejszy niż jedną dziesiątą sekundy od strzału (!). Linford Christie bardzo szęsto mieścił się właśnie w tym przedziale (tzn. między strzałem a 0.100 sek. od niego) i był wykluczany za falstarty. Nie pomagało tłumaczenie, że Brytyjczyk to biologiczny fenomen. W ten sposób wykluczono go z finałowego biegu na igrzyskach w Atlancie.

Na MŚ w Paryżu z ćwierćfinału wykluczono amerykańskiego sprintera Jona Drummonda – dwukrotnego mistrza świata i mistrza olimpijskiego z Sydney w sztafecie. Amerykanin był ofiarą przepisu o bezwzględnej dyskwalifikacji po drugim falstarcie. Zamiast zejść z bieżni, położył się na niej i bieg nie mógł zostać rozegrany. Twierdził, że nie ruszył się, a błąd popełniła aparatura pomiarowa. Po kilkudziesięciu minutach zszedł z bieżni zalany łzami.