O sporcie, ale też o polityce. O piłce, ale też o lekkoatletyce. O Legii, ale też o całej reszcie... Kuba Dybalski
| < Luty 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29        
Tagi
Reklama na blogach - Blogvertising.pl

Wpisy z tagiem: CONCACAF

niedziela, 26 czerwca 2011

„To lepsze niż telenowele”. Takimi słowami Chuck Blazer, sekretarz generalny CONCACAF (od czasu zamieszania z dyskwalifikacją i dymisją byłego szefa konfederacji Jacka Warnera najważniejsza postać futbolowej zachodniej hemisfery) opisał zakończony niedawno turniej o Złoty Puchar. A finał był z całego turnieju najlepszy. Meksyk pokonał USA 4:2, choć przegrywał 0:2. Niczego w nim nie zabrakło, w tym pięknego gola i skandalu.

Jeśli chodzi o to pierwsze to bajecznego gola, ostatniego w meczu, zdobył Giovanni Dos Santos. Można go oglądać godzinami. Gdy piłka wpada do siatki zwróćcie uwagę na Tima Howarda. Jak wściekły jest bramkarz USA i jak niewiele w całej sytuacji mógł zrobić. Meksykanin ani przez moment nie stracił panowania nad piłką. Prowadził ją prawą i lewą nogą. Lewą uderzył tak, że ta, przelatując nad sześcioma rywalami wpadła w samo okienko. Obrońca Eric Lichaj nie był w stanie jej sięgnąć. Lepiej się tego strzelić nie dało. Howard wpadł w furię, bo jego obrońcy przez cały mecz niespecjalnie przeszkadzali rozpędzonym rywalom.

I to on był prowodyrem skandalu. Po meczu ostro skrytykował organizatorów. „Concacaf should be ashamed of themselves, I think it is a f...ing disgrace the entire postmatch ceremony was in Spanish,” - powiedział po meczu.

O tym, że Meksykanie w rozgrywanych w USA mistrzostwach mogą się czuć jak u siebie w domu wiadomo było od dawna. I to nie tylko miejscach blisko granicy. Poza niezbyt ciekawym meczem grupowym z Kubą, gdy 74-tysięczny stadion w Charlotte zapełnił się w dwóch trzecich. Meksykanie na każdy swój mecz przyciągali tłumy. Z Salwadorem (80 tys. w Arlington), z Kostaryką (62 tys. w Chicago), potem w ćwierćfinale z Gwatemalą (79 tys. w New Jersey) i półfinale z Hondurasem (70 tys. w Houston).

Finał na stadionie w Pasadenie oglądało 94 tys. kibiców z czego ponad 3/4 kibicowało Meksykowi. - To beznadzieja, że przyjeżdżasz do swojego kraju i wiesz, że na stadionie będzie więcej fanów gości - powiedział przed finałem Amerykanin Jonathan Bornstein. Organizatorom obca jest zasada stosowana przez UEFA np. w czasie niedawnego finału LM, wedle której dzieli się pulę biletów na te dla kibiców obu drużyn i na sektory „neutralne”. Na finał bilety sprzedawano dużo wcześniej, wielu kibiców z USA bezskutecznie szukało możliwości kupienia biletu pod stadionem.

Ale nie to rozwścieczyło Howarda. Pomeczową ceremonię prowadziła gwiazda meksykańskiej telewizji Fernando Fiore. Po angielsku przedstawił Amerykanów odbierających srebrne medale. Reszta w zdecydowanej większości była w rozemocjonowanej hiszpańszczyźnie. “You could bet your ass if this was Mexico City, [even if we won], the ceremony wouldn’t be all in English” - powiedział Howard. Przedstawiciele CONCACAF na razie nie skomentowali jego słów.

czwartek, 09 czerwca 2011

To krótka historia intrygi z uwzględnieniem trzech szefów piłkarskiej konfederacji, szefa światowej federacji i kilkudziesięciu karaibskich delegatów w tle.

Główne osoby dramatu:
Charles "Chuck" Blazer (USA), sekretarz generalny CONCACAF (zwolniony na jeden dzień), członek Komitetu Wykonawczego FIFA
Lisle Austin (Barbados), wiceprezydent CONCACAF (zawieszony), p.o. prezydenta CONCACAF (kilka dni), szef federacji Barbadosu (zawieszony)
Alfredo Hawitt (Honduras), wiceprezydent CONCACAF, p.o. prezydenta CONCACAF (od kilku dni), szef federacji Hondurasu
Drugoplanowe osoby dramatu:
Sepp Blatter (Szwajcaria), prezydent FIFA
Jack Warner (Trynidad i Tobago), prezydent CONCACAF (zawieszony), wiceprezydent FIFA (zawieszony), członek Komitetu Wykonawczego FIFA (zawieszony), minister pracy i transportu, wicepremier, a także deputowany do parlamentu Trynidadu i Tobago
Mohamed Bin Hammam (Katar), prezydent AFC (zawieszony), członek Komitetu Wykonawczego FIFA (zawieszony)
Miejsce dramatu:
CONCACAF - Konfederacja Związków Piłkarskich Ameryki Północnej, Środkowej i Karaibów

Uprzedzam, to dość skomplikowane.

A było tak:
Początek mniej więcej znają wszyscy. Kilka dni przed Kongresem FIFA w Zurychu (1 czerwca), na którym Sepp Blatter walczył o czwartą kadencję jako prezydent FIFA, wspomniany Blazer ogłosił wszem i wobec jak Warner (szef Blazera i jeszcze wtedy wieloletni przyjaciel) i Katarczyk Mohamed Bin Hammam (szef konfederacji azjatyckiej AFC i konkurent Blattera) korumpowali delegatów z Karaibów oferując każdemu po 40 tys. dol. Obu zawieszono i sprawę bada Komisja ds. Etycznych FIFA. Liczy się efekt. Katarczyk jako kontrkandydat został utrącony. Blatter wybory wygrał. Był jedynym kandydatem.

Warner był wieloletnim stronnikiem Blattera. Blazer był wieloletnim stronnikem Warnera. Gdy Warner postanowił zmienić stronę, Blazer postanowił jej nie zmieniać, wychodząc z założenia, że nie liczą się przyjaźnie, lecz interesy.

Warner został zawieszony „we wszelkich działaniach związanych z futbolem”, tymczasowym szefem CONCACAF został więc najstarszy z wiceprezydentów Lisle Austin. 75-latek z Barbadosu szybko zainteresował się tym, dlaczego Blazer, za pieniądze CONCACAF, wynajął amerykańską firmę prawniczą, która szukała kwitów na karaibskich delegatów na Kongres. Nakazał Amerykaninowi się wytłumaczyć i przyznał, że ten „poważnie obraził” karaibski świat futbolu sugerując, że delegaci są skorumpowani. Blazer nie tylko nakaz zignorował, ale zapowiedział, że przedstawi jeszcze więcej dowodów na korupcję. Sam (!) wyznaczył delegatów na Kongres FIFA. Rozzłoszczony Austin w przeddzień kongresu zwolnił więc Blazera.

Jakież było jego zdziwienie, gdy następnego dnia przeczytał na stronie internetowej CONCACAF oświadczenie Komitetu Wykonawczego tej organizacji, że nie miał prawa (i zgodnie ze statutem organizacji, chyba nie miał - przyp. kd) zwolnić Amerykanina. W sobotę sam został zawieszony przez Komitet, który jego obowiązki, tzn. właściwie obowiązki zawieszonego Warnera, powierzył następnemu w kolejności wiceprezesowi Alfredo Hawittowi. Ten, na razie, nikogo nie chce zwolnić, zawiesić, ani oskarżyć. I chyba mądrze robi.

Jakbt tego było mało, samej CONCACAF grozi poważny kryzys. Zrzesza 40 federacji, z czego 35 to członkowie FIFA. Z tych 40, 30 to federacje karaibskie skupione we własnej podorganizacji CFU (to na posiedzeniu CFU Warner i Bin Hammam mieli kupować głosy). Większość członków CFU zapowiedziałą, że nie weźmie udziału w śledztwie korupcyjnym prowadzonym przez Komisję ds. Etyki FIFA.

Wszystko to zdarzyło się w nieco ponad tydzień.

Logiczny wniosek jaki można z tej historii wysnuć, to nie zadzierajcie ze Świętym Mikołajem z papugą. Na zdjęciu Chuck Blazer z 17-letnim Maxem - arą ponoć doskonale znaną w futbolowych kręgach zachodniej hemisfery. To on, a nie Jack Warner jest jego najlepszym przyjacielem.

P.S. Poniżej nie mniej znany Chuck z Karaibów. Le Chuck.