|
O sporcie, ale też o polityce. O piłce, ale też o lekkoatletyce. O Legii, ale też o całej reszcie...
Kuba Dybalski
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Euro 2012
Sport.pl
Starsi i młodsi koledzy
W kurzu, błocie...
Tagi
Reklama na blogach - Blogvertising.pl
|
Wpisy z tagiem: Bartłomiej Grzelak
sobota, 27 lutego 2010
Plus - nos Jana Urbana. Gdy czerwoną kartkę dostał Dickson Choto powstał problem co robić. Decyzja Jana Urbana wydawała się kompletnie bez sensu. Wprowadził na boisko obrońcę Tomasza Kiełbowicza, a ściągnął najlepszego w Legii, napastnika Marcina Mięciela. Niby trzeba w takiej sytuacji uzupełnić skład obrony, ale Legi przecież nie zależało na tym, żeby, przegrywając 0:1, nie stracić kolejnych goli, tylko żeby dwa strzelić. Tymczasem pozbyła się napastnika i to nie tego, który grał tragicznie, ale tego który stwarzał jakiekolwiek zagrożenie. Okazało się jednak, że Bartłomiej Grzelak miał jedno dotknięcie, które dało Legii trzy punkty, a wprowadzony Kiełbowicz zaliczył asystę przy pierwszym trafieniu. Z kolei wprowadzenie Sebastiana Szałachowskiego było strzełem w dziesiątkę. W ciągu kilku minut strzelił gola i miał asystę. Gdyby wyróżniać piłkarza - jemu się należy nagroda. Za efektywność. Ale przede wszystkim należy wyróżnić nos trenera. P.S. Choć z łyżką dziegciu. Czemu Szałachowski nie grał od początku? Minus - wspomniany Bartłomiej Grzelak. Zmarnowanie sytuacji z pierwszej minuty, gdy dostał prezent od Marcina Cabaja, było nieprawdobodobne. Żeby obrońcy zdążyli zabrać mu piłkę, Grzelak musiał zamiast strzelać, zatrzymać piłkę, podprowadzić ją trochę bliżej pola karnego, pozwolić jej trochę uciec od nogi i jeszcze chwilę poczekać. Zrobił to wszystko. Ale minus nie tylko za to. Piłka się napastnika Legii nie słuchała, on za nią specjalnie nie biegał, a obrońcy złośliwie nie pozwalali się przejść. Jak na złość. P.S. Choć z łyżką cukru. W 70. minucie błędu nie popełnił, a Cabaja przelobował zawodowo. Za to należą się brawa. |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||