O sporcie, ale też o polityce. O piłce, ale też o lekkoatletyce. O Legii, ale też o całej reszcie... Kuba Dybalski
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi
Reklama na blogach - Blogvertising.pl

Wpisy z tagiem: Lech Poznań

poniedziałek, 02 maja 2011

Za nami kolejka cudów. Z pięciu pierwszych zespołów w tabeli przed poprzednią kolejką tylko trzeciej Lechii Gdańsk udało się w przedziwny sposób zremisować. Pozostali poprzegrywali. Szósty Śląsk wygrał, pokonując czwartą Polonię Warszawa. Wygrała też siódma Legia. Biorąc pod uwagę ostatnie wyniki warszawian, też jest to pewną niespodzianką.

Takich kolejek do końca sezonu pewnie czeka nas więcej. I nie powinno to kibica cieszyć, bo nic nie ma wesołego w tym, że liga się wyrównuje, skoro równa w dół.

Ci, po których do niedawna można się było spodziewać głównie zwycięstw pogrążają się w ligowej szarzyźnie. Dzięki temu szarzyzna radzi sobie świetnie, ale wciąż jest szara. To, że Górnik pokonał Wisłę, nie wynika z tego, że zabrzanie nagle stali się czołową drużyną ligi, ale z tego, że krakowianie, choć dominują na boisku, są rażąco nieskuteczni. Górnik w sobotę pokazał wybieganie i kondycję, ale kto zaświadczy, że drużyna która nie wygrała trzech poprzednich meczów odniesie zwycięstwo w trzech najbliższych? Czy Polonia Bytom, po pokonaniu rywali ma w planach włączenie się do walki o puchary? Czy może wygrała, bo Jagiellonia trzy razy zaspała w obronie? Czy wynik tego meczu dobrze świadczy o Polonii, czy raczej źle o Jagiellonii?

Obecny sezon to czasowa dominacja tych, którym akurat przez kilka tygodni coś się udaje. Ale szybko przestaje wychodzić. Jagiellonia wydawała się solidnym kandydatem na mistrza, ale na początku wiosny zapomniała jak się wygrywa. Polonia Warszawa najpierw broniła się przed spadkiem, potem wygrywała jak leci, ale znów przegrała. Nawet Wisła, która imponowała formą na początku wiosny, przegrała dwa mecze z rzędu, a z Pucharu Polski wyeliminował ją drugoligowiec. Do tytułu pewnie się doczłapie, ale co to będzie za mistrz? Rok temu po 24 kolejkach Wisła miała na koncie dziewięć punktów więcej niż obecnie.

O finalistach Pucharu Polski, czyli Legii i Lechu nawet nie ma co wspominać.

Poniżej trzy wypowiedzi trenerów po meczach ostatniej kolejki. Wszystkie pod hasłem „nie wyszło”:

- Niewiele jest w polskiej lidze drużyn, które chcą grać w piłkę, a nie cofają się, licząc na kontry. Dla nas teraz liczą się wyłącznie punkty, na początku rundy chcieliśmy grać efektownie i za to zapłaciliśmy – Maciej Skorża po meczu z Widzewem (1:0)

- Przed meczem mówiłem, że w Zabrzu zagraliśmy najgorszy mecz w sezonie. Dzisiaj myślę, że nie było tak źle jak wtedy, ale nie graliśmy na naszym poziomie. Staraliśmy się naciskać Górnika, jednak od był dobrze ustawiony i to on na nas czasami naciskał – Robert Maaskant po meczu z Górnikiem (0:2).

- Uważałem, że to jest doskonały moment na zwycięstwo na wyjeździe. Graliśmy na bardzo dobrze przygotowanym boisku, przy znakomitej atmosferze. Niestety nie udało nam się wygrać – Jose Mari Bakero po meczu z Zagłębiem (0:1).

P.S. "Nawet jeśli zdobędziemy mistrzostwo, to co dalej? Znów zagramy katastrofalnie jak z Górnikiem i uciekną nam szanse na Ligę Mistrzów?" - Tomas Jirsak.

czwartek, 22 lipca 2010

To nieładnie kopać leżącego, ale skoro Lech na leząco ale jednak doczłapał się do III rundy eliminacji Ligi Mistrzów, to czemu nie. Tym bardziej, że po meczu trener Zieliński, wyraźnie rozdrażniony stwierdził, że Lech osiągnął ”remis”. Tłumaczeń trenera można posłuchać tutaj.

Jacek Zieliński jak ognia unikał przyyznania, że Lech z Interem Baku przegrał, dokonując karkołomnej interpretacji wyniku 0:1. Co z tego, że Lech mógł władować rywalom kilka goli już w pierwszej połowie, skoro tego nie zrobił? Rozregulowanymi celownikami napastników i brakiem szczęścia można się tłumaczyć po pojedynczym meczu. Ale jeśli dwumecz kończy się rzutami karnymi, to jest to kłopot. Zieliński dziwi się dziennikarzom, że ci chcą ”operacji na otwartym sercu”. Powinien na wszelki wypadek poszukać kitla, bo w ciągu dwóch tygodni pacjent zejdzie.

Nie on jest jednak wyłącznie odpowiedzialny za blamaż bliski katastrofy. Szefowie klubu powinni wyjaśnić, jak to mozliwe, że w kluczowym momencie, gdy Lech potrzebował goli, w meczowej osiemnastce było dwóch napastników. Jeden (Artur Wichniarek) miał siły na nieco godzinę gry i gdy trzeba było odrabiać straty siedział na ławie. Tam był też drugi (Tomasz Mikołajczak), ale nie mógł wejść bo był kontuzjowany. Wizje tego jak Lech się wzmocni po sprzedaży Roberta Lewandowskiego za 4,5 mln euro można włozyć między bajki. Na razie przypomina to łapankę. Złapano dwóch napastników, którzy akurat nie mogli grać w pucharach. A brak napastników doskwierał Lechowi jeszcze zanim Lewandowski w ogóle usłyszał o ofercie z Dortmundu.

Na koniec warto zatrzymać się nad pewnym, często słyszanym zdaniem, wypowiedzianym przez trenera Zielińskiego. ”Mówiłem, że słabych drużyn nie ma”. Otóż, panie trenerze i wszyscy tłumaczący w ten sposób polskie dużyny, problem polega właśnie na tym, że są.