O sporcie, ale też o polityce. O piłce, ale też o lekkoatletyce. O Legii, ale też o całej reszcie... Kuba Dybalski
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi
Reklama na blogach - Blogvertising.pl

Wpisy z tagiem: PZPN

piątek, 26 listopada 2010

Przez kilka dni PZPN mógł czuć się zbawcą Szkocji. W ten weekend zaplanowano tam strajk sędziów, którzy czują, że poziom zagrożenia i presji jakiemu są poddawani w czasie wykonywania pracy ze strony piłkarzy i trenerów przekracza rozsądne granice. Tamtejsza federacja w ciągu tygodnia szukała rozpaczliwie po Europie dostępnych panów z gwizdkiem, którzy rozstrzygaliby mecze najbliższej kolejki. Z Polski na Wyspy mieli jechać Marcin Borski, Paweł Gil i Hubert Siejewicz wraz z asystentami i technicznymi, ale nie pojadą, bo w piątek PZPN się rozmyślił.

- Nie wyślemy naszych sędziów do Szkocji, bo są nam potrzebni na miejscu - powiedzieli przedstawiciele polskiego związku. - Potwierdziliśmy, że wyślemy 12 sędziów, ale nie jest już to aktualne - dodali. Tłumaczenie dziwne, bo żaden z trzech wspomnianych sędziów w najbliżej kolejce ekstraklasy nie sędziuje. Nawet jeśli w kraju potrzebni są asystenci (a nie chce mi się wierzyć, że nie znalazłoby się sześciu wolnych asystentów i trzech technicznych), to trzech sędziów głównych też pewnie by się Szkotom przydało. W rundzie jesiennej mecze ekstraklasy prowadzi 18 sędziów. Do tego trzeba doliczyć Japończyka Maasakiego Tomę, który od dwóch kolejek prowadzi mecze gościnnie. To znaczy, że w najbliższy weekend jedenastu ma wolne.

Powodem poskąpienia Szkotom sędziów jest fakt, że ich polscy koledzy solidaryzują się z ich strajkiem i widzą w nim sposób na zmuszenie federacji do rozwiązania problemu. Szkoci ledwo znaleźli obsadę na ten weekend (i to nie na wszyskie mecze) posiłkując się m.in. sędziami z Luksemburga. Prawie wszystkie europejskie federacje odmówiły wysłąnia swoich sędziów. Tylko powstają dwa pytania do PZPN. Po pierwsze dlaczego polski związek tłumaczy pokrętnie, że nie ma sędziów, skoro ma? Po drugie, czy nie można było najpierw spytać i zastanowić się a potem decydować?