|
O sporcie, ale też o polityce. O piłce, ale też o lekkoatletyce. O Legii, ale też o całej reszcie...
Kuba Dybalski
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Euro 2012
Sport.pl
Starsi i młodsi koledzy
W kurzu, błocie...
Tagi
Reklama na blogach - Blogvertising.pl
|
Wpisy z tagiem: Liga Mistrzów
środa, 24 sierpnia 2011
UEFA zmusiła turecką federację do wycofania Fenerbahce z Ligi Mistrzów. Było blisko skandalu, bo klub mocno umoczony w aferę korupcyjną, którego prezes został aresztowany, już w czwartek miał uczestniczyć w losowaniu grup tych rozgrywek. Jako mistrz Turcji nie musiał brać udziału w eliminacjach. Zgodnie z regulaminem Ligi Mistrzów drużynę ze Stambułu zastąpił Trabzonspor. Polscy kibice się cieszą, bo dzięki temu polska kolonia w Lidze Mistrzów nagle znacząco się powiększyła (Brożkowie, Głowacki, Mierzejewski), choć sytuacja jest nieco dziwna bo Trabzonspor będzie chyba jedynym zespołem, który z Ligi Mistrzów odpadł... ale do niej wrócił. Zespół Polaków w III rundzie eliminacji przegrał z Benfiką. W czwartek miał grać rewanż IV rundy eliminacji Ligi Europejskiej z Athletikiem Bilbao (w pierwszym meczu w Hiszpanii było 0:0). Hiszpanie chyba wrócą do domu z awansem bez gry. No bo co z nimi zrobić? Już samo to byłoby dziwne i ciekawe. Ale Turcy zapewnili rozrywkę całej Europie. Bo problem polega na tym, że również wicemistrz Trabzonspor jest mocno zamieszany w ustawianie meczów w Turcji. Do więzienia trafił również prezes tego klubu. I to nie koniec. Besiktas – zdobywca Pucharu Turcji, piąty w lidze – musiał zwrócić trofeum, bo finał okazał się podejrzany, a zarzuty postawiono wiceprezesowi, trenerowi i dwóm piłkarzom. Przesłuchiwany był prezes Galatasaray. Z powodu gigantycznego zamieszania na razie odwołano start ligi. Zamieszanie sięga też klubów z dołu tabeli, które miały sprzedawać mecze. Jeśli za kilka dni/tygodni wykluczony zostanie Trabzonspor, to zgodnie z artykułem 2. Regulaminu Rozgrywek Ligi Mistrzów, miejsce należy się trzeciemu w lidze Bursasporowi. Ten klub do niedawna w żaden sposób nie był powiązany z aferą, ale tydzień temu policja przesłuchała, choć bez postawienia zarzutów, Vedersona. Do Bursasporu trafił w 2010 r. z Fenerbahce. Kto następny w kolejce? Otóż czwarty w lidze, będący jak do tej pory poza wszelkimi podejrzeniami – Gaziantepspor. Byłoby to doprawdy niezwykłe dokonanie Legii. Wyrzuciłaby z Ligi Europejskiej zespół, który skończyłby... w Lidze Mistrzów. P.S. I niech się Spartak zastanowi co mu się opłaca :)
środa, 03 sierpnia 2011
Potencjalnych rywali jest pięciu i próżno wśród nich szukać Arsenalu, Bayernu, Lyonu, Udinese czy Rubina Kazań, choć te zespoły też będą walczyły o rundę grupową. Ale dzięki reformie szefa UEFA, będą się bić między sobą. Jedną z najbardziej widocznych zmian wprowadzonych przez Francuza jest właśnie oddzielenie drugich, trzecich i czwartych zespołów z najsilniejszych lig, od mistrzów. W dodatku w eliminacjach biją się między sobą tylko słabi mistrzowie, bo ci silni - z Premier League, Serie A, ale też ligi tureckiej, ukraińskiej, czy rumuńskiej - awansują automatycznie. Platini formalnie oddzielił mistrzów, od nie-mistrzów. W praktyce oddzielił mocne ligi od tych słabszych. I to jest główna zmiana dla Wisły. Barcelona, Anderlecht, Real Madryt, Panathinaikos, Barcelona i... Levadia, ale w drugiej rundzie eliminacji - to zespoły, z którymi Wisła do tej pory przegrywała walkę o LM. Najbliżej rundy grupowej Ligi Mistrzów krakowianie byli w 2005 r. gdy o włos przegrali z Panathinaikosem (3:1 i 1:4 po dogrywce) teraz zagrają z rywalem najwyżej porównywalnym. Trudno krakowianie będą mieli z wygrywającym seryjnie ligę duńską FC Kopenhaga. Trudno, ale już lżej z BATE Borysów, Maccabi Hajfa lub z Dinamem Zagrzeb. Jeszcze łatwiej, choć wciąż niełatwo z APOEL-em Nikozja. Z każdym z rywali Wisła może odpaść. Ale lepiej trafić na APOEL niż na Barcelonę, prawda?
czwartek, 24 marca 2011
W niedzielę minęły dwie ważne rocznice. 20-ta dwumeczu Legii z Sampdorią. Zwycięskiego dwumeczu, który dał warszawiakom prawo gry w półfinale Pucharu Zdobywców Pucharów z Manchesterem United. Minęła też 15-rocznica dwumeczu Legii z Panathinaikosem Ateny w 1/4 finału Ligi Mistrzów. Tak, tak, kiedyś polski zespół grał w ćwierćfinale, choć dziś trudno w to uwierzyć. O obu rocznicach przeczytacie tutaj. W tym drugim przypadku ciekawie było już przed meczem, bo nagle okazało się, że Legia nie ma gdzie podjąć Greków. Co wyrabiano, by murawa przy Łazienkowskiej nadawała się do użytku możecie obejrzeć w reportażu Roberta Sitnickiego dla TVP. Warto! P.S. Tytuł wpisu, to tutuł artykułu w GW przed pierwszym meczem z Panathinaikosem.
poniedziałek, 21 marca 2011
Losowania europejskich pucharów warto oglądać dla filmów, które ubarwiają dość nudną imprezę, która co kilka miesięcy wygląda tak samo. Są kulki w misach, jest dziura w stole, w której lądują zużyte kulki i jest wreszcie niezmiennie łysy Gianni Infantino objaśniający, że druga z kolei kulka wylosowana z trzeciej od lewej misy trafi do grupy C, a trzecia z kolei kulka z misy drugiej od prawej trafi do grupy F (ale nie będzie gospodarzem pierwszego meczu). Za to cżłowieka który dla UEFA robi filmy należałoby ozłocić. Zachwycałem się już tutaj. Po losowaniu ćwierćfinałów zachwycam się dalej. Poniżej film. Muzyka z ”Incepcji”. Nic tylko oglądać.
piątek, 15 października 2010
Druga refleksja jest taka, że choć wszyscy interowcy zostali nagrodzeni słusznie. To przypominając sobie co wyczyniali w Lidze Mistrzów wszyscy nominowani, szkoda, że nie dało się przyznać po trzech nagród w każdej kategorii...
wtorek, 14 września 2010
Drużyna, która ma w składzie piłkarzy mających na koncie mistrzostwo i wicemistrzostwo świata, mistrzostwo Europy i Copa America, która już po 20 minutach prowadziła 1:0, nie miała na Camp Nou szans. Tak jednostronnego meczu w Lidze Mistrzów dawno nie było. Jeśli ktoś po ubiegłorocznej edycji zastanawiał się czy gospodarze mogą dominować na boisku jeszcze bardziej, we wtorek dostał odpowiedź. Barca wygląda na zespół, który zmierza do meczu idealnego - takiego, w którym nie odda rywalowi piłki. We wtorek Katalończycy mieli piłkę przy nodze "zaledwie" przez 74% czasu gry. Panathinaikos rzadko przechodził połowę boiska. Grecy mieli w meczu jeden strzał, który akurat dał im gola, ale trafienie Govou ma wartość jedynie statystyczną. Na rozstrzygnięcie nie miało żadnego wpływu. Kto nie widział meczu, ten spodziewa się pewnie, że Barca gole zdobywała strzałami z dystansu, próbując omijać tłok robiony przez ateńczyków w strefie dwudziestu metrów od własnej bramki. Otóż nie. Wszystkie gole dla gospodarzy padły z pola karnego. Z 14 strzałów tylko cztery oddano zza pola karnego, z czego dwa to uderzenia z rzutów wolnych. - Barcelona jest mocna, widzieliśmy to dzisiaj... Umiejętności tych piłkarzy są niewiarygodne - mówił po meczu obrońca Panathinaikosu Jean-Alain Boumsong. Lekkoatleci co rusz łamią kolejne granice. Trudno sobie wyobrazić, że ktoś kiedyś pobije rekordy Usaina Bolta, ale pobije, tak samo jak 10 lat temu trudno było sobie wyobrazić, że ktoś będzie biegał tak szybko jak Jamajczyk. Barcelona jest jednak jak Siergiej Bubka, albo Jelena Isinbajewa. Konkuruje sama ze sobą. I wersja 2010/2011 jest lepsza od zeszłorocznej.
niedziela, 23 maja 2010
Jose Mourinho nie dostał drużyny gwiazd. Dostał modelinę, z której ulepił mechanizm działający z dokładnością do trzech miejsc po przecinku. Samuela Eto'o zamienił w wyrobnika. Z Diego Milito stworzył idealne żądło, które nie zawodzi gdy niezbędna jest skuteczność. W stu procentach wykorzystał umiejętności Estebana Cambiasso. Wtłoczył do schematu pokłóconego z Lazio Gorana Pandeva. Z zespołu, który kiedyś Massimo Moratti prowadził na wzór obecnego Realu Madryt, który stał się synonimem pieniędzy topionych bez sensu, klubu, który choć wielki, historyczny i bogaty nie był w stanie zdobyć żadnego trofeum. Portugalczyk zrobił maszynę do wygrywania. Maszynę Gdyby Bayern zagrał słabo pewnie smak triumfu byłby mniej słodki. Ale Niemcy zagrali bardzo dobrze, dominacja w posiadaniu piłki w pierwszej połowie przyprawiała o zawrót głowy. Gole Bayern tracił po zagraniach nad którymi w zachwytach powinni się rozpływać matematycy właśnie. Prostych, dokładnych, poza zasięgiem obrońców. Mourinho szturmuje lożę zarezerwowaną dla najwybtniejszych trenerów w historii. To już nie jest butny, bezczelny trener, który choć jest niezły, to odrzuca innych swoją powierzchownością i zadufaniem. To przestaje mieć znaczenie. Miał wygrać finał i wygrał. Od trenera niczego więcej się nie oczekuje. Wywalczył sobie pewność, że jego najbardziej bezczelne słowa nigdy już nie zostaną potraktowane niepoważnie. Portugalczyk zapowiedział, że odchodzi z Interu. Jeśli, jak ćwierkają wróble, przejdzie do Realu Madryt, to za rok zobaczymy Real jakiego do tej pory nie znaliśmy - zdyscyplinowany, skuteczny. Prawdopodobnie w finale. |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||