O sporcie, ale też o polityce. O piłce, ale też o lekkoatletyce. O Legii, ale też o całej reszcie... Kuba Dybalski
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi
Reklama na blogach - Blogvertising.pl

Wpisy z tagiem: Reprezencja Polski

piątek, 23 grudnia 2011

Fot. Kuba Atys/Agencja GazetaW „Przeglądzie Sportowym” możemy przeczytać kogo Franciszek Smuda chciałby zabrać na Euro. Gazeta ustaliła nazwiska trzydziestu piłkarzy, z których selekcjoner będzie wybierał czerwcową kadrę. Jest tam też tzw. „poczekalnia”, w której są piłkarze drugiego wyboru, ale też z szansami na występ w turnieju. Nazwisk nie wymienia sam Smuda, ale gazeta, na podstawie rozmów i wypowiedzi trenera twierdzi, że to piłkarze, którzy „według niego” mają najbliżej na Euro. Jeśli tak, to jest tam kilka ziejących dziur i dużo niekonsekwencji.

Choć wśród wymienionych jest prawie pół Legii (i w „30” i w „poczekalni”) to według mnie najbardziej brakuje tam piłkarza, o którym sam trener Skorża mówi, „że grał najrówniej przez całą rundę jesienną”. Ariel Borysiuk rzeczywiście drugą połowę roku miał udaną. Grał prawie w każdym meczu i prawie w każdym od pierwszej do ostatniej minuty. Żadnego nie zawalił. Jak się jest defensywnym pomocnikiem to trudno o fajerwerki, ale choćby gol strzelony Zagłębiu Lubin był całkiem efektowny. Pewnie Borysiukowi daleko, by być najlepszym pomocnikiem w Polsce. Pewnie to nie jest piłkarz do pierwszej jedenastki. Doświadczenia Rafała Murawskiego, czy nawet rezerwowego w bundeslidze Eugena Polanskiego nie ma. Ale choć w tym roku skończył 20 lat to meczów w ekstraklasie ma niewiele mniej niż Cezary Wilk. W „poczekalni” znaleźli się Michał Żyro i Rafał Wolski, a nawet rezerwowy w tym sezonie w Legii Michał Kucharczyk. Dla kluczowego piłkarza warszawskiej drużyny miejsca w niej zabrakło.

Z sześciu bramkarzy - Szczęsny, Tytoń, Fabiański, Sandomierski, oraz Gliwa i Kuszczak w „poczekalni” tylko dwóch na co dzień gra w klubie. O Kuszczaku powoli zapominają kibice. Sandomierski przeniósł się do Genk i usiadł na ławce. Im mocniejszą pozycję w Arsenalu ma Szczęsny, tym słabszą Fabiański. Ale z powodów ambicjonalnych na grę na Euro nie ma szans Artur Boruc regularnie broniący w Serie A. Kolega lepiej zorientowany w norweskim futbolu rzucił nazwisko Piotra Leciejewskiego, który ponoć podbija ligę norweską, jak kiedyś Arkadiusz Onyszko duńską. Nie widziałem, więc nie wiem, ale trener Smuda też chyba nie widział. A on akurat powinien.

Brak gry jest zresztą problemem zaproponowanej kadry nie tylko w przypadku bramkarzy. O ile można jeszcze zrozumieć wiarę w wyleczenie i odzyskanie formy przez nie grającego od roku Sebastiana Boenischa, to co robi w „poczekalni” Tomasz Bandrowski, którego nie ma nawet w kadrze Lecha? W ataku pustynia - Paweł Brożek - rezerwa, Artur Sobiech - rezerwa, Mateusz Klich w „poczekalni” - rezerwa.

A na koniec. Czym zauroczył trenera Sebastian Mila?

P.S. Na zdjęciu dwóch potencjalnych reprezentantów i jeden piłkarz, który szans na kadrę nie ma

sobota, 03 września 2011

Fot. Kuba Atys/Agencja GazetaNie rozumiem. Jest piątkowy wieczór. Gra reprezentacja Polski (gra nieźle, zwłaszcza przez pierwsze pół godziny). Gra z bardzo atrakcyjnym rywalem, który niedawno wygrał Złoty Puchar CONCACAF, a po boisku biegają Javier Hernandez i Giovanni Dos Santos. Gra na fantastycznym stadionie, stworzonym do oglądania futbolu, do którego już się trochę przyzwyczaiłem, ale każdy kogo znam i jest na nim pierwszy raz jest zachwycony (pewien znajomy dziennikarz stwierdził dziś, że żaden ze stadionów podczas Euro 2008 w Austrii i Szwajcarii - a był i widział bardzo dokładnie - nie był tak fajny). I mimo tego wszystkiego na trybunach jest na oko 20 tys. kibiców. Na 31-tysięcznym stadionie!

Nie wiem dlaczego ponad dwumilionowe (z przyległościami) miasto nie jest w stanie wypełnić stadionu, przecież nienajwiększego. Nie chodzi tylko o mecz z Meksykiem. Na mecze Legii też przychodzi pół stadionu. Rozumiem dlaczego nie wypełnia się gdy przyjeżdża przeciętny Górnik, ale mecz ze Spartakiem to był cukierek. Fajnie (po raz pierwszy od dawna) grająca drużyna, fajny rywal, europejskie puchary, wakacje, widownia - nieco ponad 20 tys....

Ludzie! Jest fajny stadion - zupełnie inna jakość. Światowej klasy. A tyle lat go nie było. Bilety nie są tanie - na mecz z Meksykiem kosztowały 50, 90 i 130 zł - ale tyle można w Warszawie wydać w piątkowy wieczór wychodząc na miasto. Dlaczego tak mało osób wpadło na to, że można go spędzić na wygodnym krzesełku, trochę poskakać, zrobić falę meksykańską i popatrzeć na napastnika Manchesteru United i najlepszych polskich piłkarzy? Ludzie, czego chcecie? Jedenastu Messich?