O sporcie, ale też o polityce. O piłce, ale też o lekkoatletyce. O Legii, ale też o całej reszcie... Kuba Dybalski
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi
Reklama na blogach - Blogvertising.pl

Wpisy z tagiem: śląsk wrocław

poniedziałek, 26 marca 2012

Wyścig po tytuł mistrzowski przypomina w tym sezonie raczej spacer. Mistrzostwo gdzieś tam jest ale nikomu nie zależy, by dobiec do niego jak najszybciej. Nawet jak ktoś podbiegnie, to zatrzymuje się po chwili, patrzy do tyłu i czeka na resztę. Legia w ruszyła po tytuł wygrywając ze Śląskiem, potem przeszła w trucht, chód, w zeszłym tygodniu zaczęła się czołgać, czasem tocząc się z boku na bok. Jak budzicie się rano i trzeba wyłączyć budzik, ale on jednak jest tak strasznie daleko, to trzeba się przemóc, przewrócić na drugi bok, podczołgać, wyciągnąć rękę i sięgnąć, choć tak bardzo się nie chce. W takim tempie Legia zmierza po tytuł.

Śląsk zresztą leży na plecach, a wciąż jest drugi.

Ktoś w klubie wyliczył, że do tytułu potrzebne są 63 punkty. Nie licząc poprzedniego sezonu, w którym Wisła wygrała ligę zdobywając 56 punktów (czyli haniebnie mało, ale wtedy na plecach kładli się wszyscy), rzeczywiście mistrz Polski zdobywał mniej więcej tyle, a często i więcej. Wyliczenie nastąpiło jednak kilka kolejek temu i trzeba je zweryfikować, bo żeby zdobyć 63 punkty Legia musiałaby do końca sezonu wygrać prawie wszystko, pozwalając sobie na jeden remis. Jakoś trudno w to uwierzyć.

Legia w ciągu nieco ponad tygodnia nie potrafiła wygrać przy Łazienkowskiej z Polonią (tłumaczenie - w derbach zawsze gra się trudno), z trzecioligowym Gryfem (tłumaczenie - awans był zapewniony i piłkarze nie byli skoncentrowani) i GKS (tłumaczenie - każdego piłkarza Legii stać na lepszą grę). Ale dopiero kwiecień będzie dla niej naprawdę trudny. Jedzie do Krakowa, potem u siebie zagra z Ruchem, potem jedzie do Łodzi na mecz z Widzewem a w następnej kolejce podejmuje Lecha. W międzyczasie gra dwa mecze z Arką. Pod koniec kwietnia może być pewna mistrzostwa i przygotowywać się do finału Pucharu Polski. Albo przygotowywać się do kolejnego sezonu.

niedziela, 26 lutego 2012

Powodów jest kilka. Ja będę oglądał to spotkanie dlatego że:

Chcę zobaczyć co się dzieje z Duszanem Kuciakiem, który najwyraźniej na wiosnę trochę się „popsuł”. I ważne, czy to awaria chwilowa, czy bardziej poważna. Jesienią wydawało się, że Legia ma bramkarza na miarę Jana Muchy, który gra świetnie na linii, na przedpolu, a w dodatku psychikę mocną jak stal. Co do psychiki nic się nie zmieniło, ale błędów w pierwszych trzech meczach wiosny Kuciak zrobił stanowczo zbyt wiele.

Chcę zobaczyć jak zagra Legia, która nie musi się już martwić, że za trzy dni gra następne spotkanie. I to właściwie po raz pierwszy od początku sezonu. Mecze w środku tygodnia czekają warszawiaków dopiero w połowie marca, a Gryf Wejherowo w ćwierćfinale Pucharu Polski, nazwą nie straszy. Legioniści cały czas powtarzali, że lubią grać co trzy dni, to się teraz okaże czy lubią grać co tydzień. Nie mniej ciekawe jest, czy Legia po meczu w Lizbonie, podróży samolotem, piątkowym treningu i podróży do Wrocławia ma siły na 90 minut starcia z liderem tabeli.

Chcę też zobaczyć Nacho Novo. Bo słyszałem o nim dużo, czytałem jeszcze więcej, ale widziałem tylko na Okeciu, a w koszulce Legii tylko na treningu. Wrażenie robi sympatyczne, na treningu pracuje ciężko, a nawet trochę po nim zostaje. Ale do Warszawy sprowadzono go, by strzelał gole.

Wreszcie warto porównać obie drużyny. O Śląsku mówi się, że jest niezwykle skuteczny w lidze, gdzie idealnie sprawdza się gra fizyczna, nieco toporna, wzbogacona o błysk Sebastiana Mili. Legia za mecze ze Sportingiem wysłuchała szereg pochwał - że dokładna, uważna, formację świetnie się przesuwają, a piłkarze asekurują i uzupełniają - ale to wszystko nie miało znaczenia w Zabrzu, gdzie wypunktował ją Górnik. No więc Lenczyk, czy Skorża?

Wszystko o meczu na warszawa.sport.pl. A jak chcecie wiedzieć co napisaliśmy, chwilę po tym jak napiszemy, zapraszam, na naszego facebooka. Ja go lubię.

środa, 03 sierpnia 2011

Teza postawiona w tytule jest odważna, ale do obronienia. Z kilku poniższych powodów.

Po pierwsze, co okazało się w pierwszych meczach, cała trójka trafiła na rywali słabszych, lub będących w zasięgu. Liteks nie okazał się od Wisły lepszy. Choć piłkarze z Łowecza mieli w pierwszym meczu więcej okazji do strzelenia gola, a mecz mógł spokojnie zakończyć się wynikiem 3:2 dla gospodarzy, to w rewanżu krakowianie powinni obronić jednobramkową przewagę, zwłaszcza z zespołem, który miał problemy ze strzeleniem gola u siebie. Legia ma najtrudniej, bo w Gaziantepsporze grają po prostu lepsi piłkarze. Ale nie na tyle lepsi, by nie uniemożliwić im strzelenie gola. Do awansu warszawiakom wystarczy 0:0, a w Gaziantep udowodnili, że potrafią zagrać „na zero z tyłu”, choć jeśli przypomnieć sobie poprzedni sezon brzmi to jak żart. Na rywala Śląska żal strzępić klawiaturę. Śląsk ma go przejść i tyle.

Po drugie każda z trzech drużyn ma już za sobą trudną boiskową sytuację, a którą sobie poradziła. Legia wzorowo przetrzymała 90-minutowy napór Turków i jeszcze strzeliła gola. Wisła zaprezentowała niezwykle cenną umiejętność wygrywania, gdy nie gra się wybitnie. W Łoweczu zagrała przeciętnie momentami słabo, ale zdobyła dwie bramki. Śląsk swoją próbę ognia przeszedł w meczu z Dundee. Jeśli w piątej minucie przegrywa się 0:2, a potem odrabia straty, to żaden rywal nie jest straszny.

Po trzecie wreszcie i z przymrużeniem oka, wszystkim trzem zespołom do awansu potrzebny jest remis. Wystarczy, ze skutecznie zamurują bramkę i awans w kieszeni. Oznacza to, że wszystkie mogą grać ulubioną taktyką polskich drużyn, czyli „z kontry”, bo jak wie każde polskie dziecko oglądające dowolną transmisję meczu „atak pozycyjny nam nie leży”. W przypadku Śląska co prawda grając na zero z tyło trzeba się przemęczyć do karnych, ale pamiętając formę rywali z pierwszego meczu zdziwię się jeśli Wrocławianie nie wygrają.

Słowem, choć to dziwnie zabrzmi, najbardziej prawdopodobny scenariusz to awans całej trójki. Kiedy tak było?