|
O sporcie, ale też o polityce. O piłce, ale też o lekkoatletyce. O Legii, ale też o całej reszcie...
Kuba Dybalski
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Euro 2012
Sport.pl
Starsi i młodsi koledzy
W kurzu, błocie...
Tagi
Reklama na blogach - Blogvertising.pl
|
Wpisy z tagiem: Liga Europejska
piątek, 17 lutego 2012
Po tym co widziałem w czwartkowy wieczór mam wrażenie, że powtórki nie będzie. Po remisie 2:2 Sporting wydaje mi się większym faworytem do awansu niż przed meczem, chociaż okazał się słabszy niż się spodziewałem. Po prostu wynik jest wybitnie niekorzystny. Co prawda moskiewski scenariusz pokazuje, ze i z takiej sytuacji da się wyjść, ale ile razy można. W każdym razie o tym kto zagra w 1/8 finału pewnie będzie decydować jedna bramka lub jej brak. Raczej nie wysokie zwycięstwo jednej z drużyn. To, co legioniści powinni sobie wbić do głowy i powtarzać przez cały najbliższy tydzień, to że nie ma żadnej różnicy poziomów między tymi drużynami. I to w żadnym elemencie. To gospodarze przeważali przez większość meczu, a co mnie najbardziej zaskoczyło, legioniści technicznie prezentowali się lepiej od Sportingu. Chociaż tam biegali Portugalczycy, Brazylijczycy i inni latynosi, którzy ponoć od urodzenia potrafią wiązać nogami krawaty, to im częściej odskakiwała piłka, a fantazją (fakt że nierzadko wybujałą) Danijel Ljuboja bije ich na głowę. Inna sprawa, że najładniej w całym meczu zagrał Andre Santos... strzelając gola. Mam wrażenie, że za tydzień Sportingowi niewiele pomoże to, że zagra na własnym boisku i w nadoceanicznym, południowoeuropejskim cieple. Różnica byłą wyraźna w meczach z Panathinaikosem 16 lat temu, czy choćby Lecha z Bragą przed rokiem. Ale za tydzień lizbończycy nie będą wiele lepsi od zespołu który biegał w czwartek przy Łazienkowskiej. Ricardo Sa Pinto obejrzał swoich piłkarzy i powinien się martwić. Ci zagrali po raz pierwszy dla nowego trenera, walczyli o pierwszy skład w jego zespole i zremisowali mecz, który właściwie powinni przegrać. I teraz tylko Legia musi wygrać. W czwartek przekonała się, że może.
czwartek, 09 lutego 2012
Tak zaprojektowano system. Pomysł był taki, by każdy kibic miał tylko jedną kartę. Na nią powinien jednak mieć możliwość kupienia biletu na jakikolwiek mecz. Na Legii nie kupi, bo - jak mi powiedziano jakiś czas temu - „ takie przyjęto standardy bezpieczeństwa”. I nie kupi nie tylko na ligowy mecz Legii, ale też na czwartkowy mecz w europejskich pucharach. Podobnie zresztą jest na Polonii. Jakoś nie dziwi, że kluby nie chcą, by np. w czasie derbów na trybuny nagle wparowała horda kiboli obcego klubu, którzy wykupiła bilety. A w przeszłości na Konwiktorskiej nie takie rzeczy się zdarzały. Przy okazji powstał jednak absurd. W Warszawie nie można oglądać po prostu dobrej piłki. Trzeba się zdeklarować. A jak zostałeś przypisany do jednego klubu, to chodź tylko tam i płacz. Słyszałem o takich pasjonatach, którzy kilka razy rezygnowali z jednej karty i wyrabiali inną. Ale jak długo tak można? Nawiasem mówiąc obcokrajowiec może kupić bilet, bo od niego (jak zresztą wszędzie w Europie) karty kibica się nie wymaga. Łatwiej kupić bilet na Legię dajmy na to Chińczykowi, niż niejednemu warszawiakowi. Nasz czytelnik co istotne mówi o sobie, że jest kibicem Legii. Na Polonię chodzi, bo tam chodzą jego znajomi. Jego dzieci, z którymi chciał wybrać się na Sporting mają karty kibica Legii. One bilet kupią, on nie. Inny czytelnik z którym rozmawiałem kilkanaście miesięcy temu, a miał ten sam problem, powiedział, że wygląda to tak, jakby klubom zależało, by na mecze chodzili wyłącznie chuligani, a tacy, którzy chcieliby obejrzeć dobrą piłkę i na Łazienkowskiej i na Konwiktorskiej. Tak to właśnie wygląda.
piątek, 02 grudnia 2011
Kiedyś wąs był niezbędnym atrybutem porządnego futbolisty. Orły Górskiego to w dużej mierze wąsacze. Wąsaczami był Ruud Gullit i Frank Rijkard. Rudi Voeller bez wąsów nie byłby tym samym piłkarzem. David Seaman. Giuseppe Bergomi. Nawet George Best przez moment. I wielu innych, żeby wymienić tylko Leszka Pisza czy Wojciecha Kowalczyka? A Marian Janoszka? Dziś wąs jest w odwrocie. Co prawda portugalscy kibice przed mundialem w RPA postanowili namówić piłkarzy na zapuszczenie wąsów, ale bezskutecznie. Tym większe brawa dla Skoubo, który nawiasem móiąc poza wąsem nie wyróżnia się osiągnięciami na boisku. Skuteczny był tylko na początku kariery w Midtjylland i potem gdy trafił do Broenby. Był nieskuteczny w Borussii Moenchengladbach, WBA i Realu Sociedad. W 2008 r. trafił do Utrechtu i przez cały sezon nie strzelił gola w lidze, dlatego wypożyczono go do Rody. tam pło nieco lepiej - 10 bramek przez dwa lata więc w tym roku trafił do Odense. W kadrze zagrał pięć razy. I gdyby nie wąs pewnie byłby tylko jednym z przegranych w czwartek Duńczyków... P.S. Poniżej zdjęcie z treningu. Od razu wiadomo gdzie jest Skoubo.
wtorek, 29 listopada 2011
Ale jest jeszcze kilka powodów, by spróbować wygrać z PSV. Środowi rywale Legii grali do tej pory siedem meczów z polskimi drużynami i wygrali wszystkie. W 1974 r. z Gwardią Warszawa w PZP (5:1 i 3:0), rok później z Ruchem (3:1 i 4:0), w 1977 r. z Widzewem (5:3 i 1:0) i kilka tygodni temu z Legią 1:0. Po drugie Legia ma z Holendrami złe wspomnienia. Co prawda przed dziewięcioma sezonami dość poważnie pobiła FC Utrecht w Pucharze UEFA (4:1 i 3:1), ale to była tylko pierwsza runda. Dużo ważniejszy był dwumecz z kwietnia 1970 r. bo zwycięzca pojedynku z Feyenoordem trafiał do finału Pucharu Europy. W Warszawie Legia bezbramkowo zremisowała, w rewanżu przegrała 0:2. Odegrać się na Holendrach ma też za co trener Maciej Skorża. Gdy prowadził w sezonie 2004/05 Amicę, przegrał wszystkie cztery mecze w grupie Pucharu UEFA. M.in. we Wronkach z AZ Alkmaar 1:3.
wtorek, 13 września 2011
Nie powiedziane jednak, że Legia nic nie strzeli. PSV straciło już pięć goli. W niedzielnym meczu z beniaminkiem VVV Venlo rywale wbili im trzy bramki w niecałe dziesięć minut. Z kolei legioniści trafiali do siatki rywali już 17 razy. Nie strzelili gola tylko w rewanżowym meczu z Gaziantepsporem, gdy wynik 0:0 był wymarzonym. Spartakowi warszawiacy strzelili aż pięć goli, w tym trzy w Moskwie. Zresztą w czterech dotychczasowych meczach wyjazdowych Legia strzeliła 10 goli. Gdyby opierać się tylko na statystyce, w czwartek w Eindhoven powinno być jakoś 3:2 dla PSV. Zobaczymy.
czwartek, 25 sierpnia 2011
To sukces wywalczony. Choć Spartak rozczarował, zwłaszcza w drugim meczu, to Legii nikt awansu nie dał na tacy. Wyrwali Rosjanom ten awans z gardła. Bez trzech podstawowych piłkarzy, przegrywając 0:2 strzelili trzy gole. Zagrali z pełnym zaangażowaniem, wszyscy tak dobrze a niektórzy lepiej niż można się było po nich spodziewać. Tak samo przed tygodniem. Tak samo w poprzednich meczach - z Gaziantepsporem. Tę Legię z przyjemnością się ogląda. A ja - choć zespół za ten mecz akurat dość mocno skrytykowano - z największą przyjemnością obejrzałem ten pierwszy, w Turcji. Bo wtedy zagrali prawie bezbłędnie i wtedy chyba najbardziej przypominali pewną siebie drużynę, w której każdy jest odpowiedzialny za każdego. To wielki triumf Macieja Skorży, który nie tylko zmazał plamę w związku z odpadnięciem w eliminacjach Ligi Mistrzów z Levadią, ale wprowadził zespół do wymarzonej przez szefów Legii rundy grupowej europejskich pucharów. To najlepszy wynik odkąd ITI zarządza klubem. To wreszcie może być wielki punkt zwrotny dla klubu. Na nowym stadionie zagrają prawdopodobnie piłkarze, dla których warto przychodzić na stadion. Ci z innych klubów z Europy, a po ostatnich wynikach takimi stają się też legioniści. To mocne złapanie za nogi pucharów, o których do tej pory Legia tylko marzyła. Fajnie gra się z Gruzinami, a w porywach z Duńczykami, czy Austriakami. Ale teraz na Łazienkowską mogą przyjechać np. Anglicy i to nie po to by otwierać stadion. Spartak to zespół za gigantyczne pieniądze. Dla klubu z Moskwy to równie wielka porażka, jak wielki jest sukces Legii. Słowa rosyjskiego komentatora po meczu są jednoznaczne. „I wsio”.
środa, 24 sierpnia 2011
UEFA zmusiła turecką federację do wycofania Fenerbahce z Ligi Mistrzów. Było blisko skandalu, bo klub mocno umoczony w aferę korupcyjną, którego prezes został aresztowany, już w czwartek miał uczestniczyć w losowaniu grup tych rozgrywek. Jako mistrz Turcji nie musiał brać udziału w eliminacjach. Zgodnie z regulaminem Ligi Mistrzów drużynę ze Stambułu zastąpił Trabzonspor. Polscy kibice się cieszą, bo dzięki temu polska kolonia w Lidze Mistrzów nagle znacząco się powiększyła (Brożkowie, Głowacki, Mierzejewski), choć sytuacja jest nieco dziwna bo Trabzonspor będzie chyba jedynym zespołem, który z Ligi Mistrzów odpadł... ale do niej wrócił. Zespół Polaków w III rundzie eliminacji przegrał z Benfiką. W czwartek miał grać rewanż IV rundy eliminacji Ligi Europejskiej z Athletikiem Bilbao (w pierwszym meczu w Hiszpanii było 0:0). Hiszpanie chyba wrócą do domu z awansem bez gry. No bo co z nimi zrobić? Już samo to byłoby dziwne i ciekawe. Ale Turcy zapewnili rozrywkę całej Europie. Bo problem polega na tym, że również wicemistrz Trabzonspor jest mocno zamieszany w ustawianie meczów w Turcji. Do więzienia trafił również prezes tego klubu. I to nie koniec. Besiktas – zdobywca Pucharu Turcji, piąty w lidze – musiał zwrócić trofeum, bo finał okazał się podejrzany, a zarzuty postawiono wiceprezesowi, trenerowi i dwóm piłkarzom. Przesłuchiwany był prezes Galatasaray. Z powodu gigantycznego zamieszania na razie odwołano start ligi. Zamieszanie sięga też klubów z dołu tabeli, które miały sprzedawać mecze. Jeśli za kilka dni/tygodni wykluczony zostanie Trabzonspor, to zgodnie z artykułem 2. Regulaminu Rozgrywek Ligi Mistrzów, miejsce należy się trzeciemu w lidze Bursasporowi. Ten klub do niedawna w żaden sposób nie był powiązany z aferą, ale tydzień temu policja przesłuchała, choć bez postawienia zarzutów, Vedersona. Do Bursasporu trafił w 2010 r. z Fenerbahce. Kto następny w kolejce? Otóż czwarty w lidze, będący jak do tej pory poza wszelkimi podejrzeniami – Gaziantepspor. Byłoby to doprawdy niezwykłe dokonanie Legii. Wyrzuciłaby z Ligi Europejskiej zespół, który skończyłby... w Lidze Mistrzów. P.S. I niech się Spartak zastanowi co mu się opłaca :)
piątek, 05 sierpnia 2011
Legia miała w tym meczu nie stracić gola. "Siermiężna i defensywna taktyka" była temu podporządkowana i nikt ani przed meczem, ani po nim nie tego ukrywał. Legioniści zrealizowali ją w całości, a to gigantyczny postęp w porównaniu z poprzednim sezonem, w którym rzadko udawało im się cokolwiek, z realizacją taktyki na czele. Uprzedzając szpilę, nie dowiemy się na razie jak by im wychodziła gra, gdyby musieli atakować, bo nie musieli. A na to, że nie musieli, solidnie zapracowali w Turcji. Mieli tam nie stracić gola. Nie stracili, strzelili - wyrobili 200 procent normy. W rewanżu znów zagrali bezbramkowo - to już trzysta. Teraz w fazie play-off będą śrubować wynik. Michał Żewłakow powiedział po meczu, że jak legioniści nauczą się brzydko wygrywać, to będą mogli pomyśleć o wygrywaniu ładnym. Na razie brzydkie wygrywanie idzie im nieźle. Przemek pisze o furze szczęścia. Ale kiedy z tej fury miało okazję się uśmiechnąć? Na palcach jednej ręki można policzyć okazje Turków na gola. I to w całym dwumeczu. Kibic spragniony technicznych fajerwerków, błyskotliwych dryblingów, itp. rzeczywiście wyszedł w czwartek ze stadionu rozczarowany. Kibic oczekujący, że piłkarz, na którego przyszedł popatrzeć będzie się rzucał Turkom pod nogi, będzie się go łapał wpół jeśli będzie trzeba i zostawi na boisku kawał zdrowia, mógł być usatysfakcjonowany. Tym bardziej, powtarzam to po raz drugi, że kilka miesięcy temu widział to okazyjnie. Piłkarze Gaziantepsporu na tle legionistów wypadli słabo jako drużyna, zarówno w pierwszym meczu, jak i w rewanżu. Ale było widać na boisku, że większość z nich to wyrób bardziej piłkarskopodobny niż warszawiacy. Byli lepsi technicznie, potrafili szybciej rozegrać piłkę na małej przestrzeni. Gaziantepspor to czwarta drużyna ligi tureckiej, co jest osiągnięciem o wiele większym niż trzecie miejsce w ekstraklasie. W dodatku potrafiąca wydać na piłkarza ponad 3 mln euro, co dla Legii pozostaje marzeniem. Legia wyeliminowała z pucharów lepszy zespół od siebie. A ta umiejętność może się jej przydać, bo na słabszy nie trafi. |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||