|
O sporcie, ale też o polityce. O piłce, ale też o lekkoatletyce. O Legii, ale też o całej reszcie...
Kuba Dybalski
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Euro 2012
Sport.pl
Starsi i młodsi koledzy
W kurzu, błocie...
Tagi
Reklama na blogach - Blogvertising.pl
|
Wpisy z tagiem: FC Barcelona
czwartek, 18 sierpnia 2011
Zaczął od rozpoznania rywala, które skończyło się boleśnie. Bardzo boleśnie. 0:5 na Camp Nou zeszłej jesieni było nie tylko porażką. To byłą katastrofa. Real został rozjechany, a wraz z nim rozjechany został The Special One. Potem przyszła wiosna i maraton El Clasico. I tu już Real rozjechany nie został. Mourinho słusznie wymyślił, że jeśli pójście na wymianę ciosów z Barceloną jest zabójstwem. Dlatego zamiast schował się za podwójną gardą i zamiast wymieniać ciosy metaforycznie, jego piłkarze wymieniali z barcelończykami ciosy dosłownie. Efekt był nader zadowalający. Choć nikt nie miał wątpliwości, że Barcelona to najlepszy zespół świata, niedościgły dla innych i choć zwycięzcą całego wiosennego maratonu była niewątpliwie drużyna z Katalonii, choć Real odpadł z Ligi Mistrzów, to w lidze wywalczył remis, a Puchar Króla nawet udało się wygrać. Teraz Real z Mourinho zrobił kolejny krok. Ktoś może twierdzić, że Real znów (który to już raz) przegrał. Że Mourinho nie ma pomysłu na pokonanie Barcy, bo najlepszej drużyny świata pokonać się nie da. Że na tle błyskotliwych Katalończyków piłkarze z Madrytu wypadli słabo, a w dodatku pod koniec drugiego meczu o Superpuchar Hiszpanii pokazali, ze nie umieją przegrywać. Ale tym razem Real nie chował się za gardą, ale zagrał z Barceloną wyrównany dwumecz. Zremisował 2:2 i przegrał 2:3 i to nie na defensywnych pomocnikach opierała się gra zespołu Jose Mourinho. Częściej widoczni byli skrzydłowi, Ronaldo. Real tracący gola, aż trzy razy w tym dwumeczu potrafił wyrównać. A statystyka posiadania piłki (52 proc. Dla Barcelony w obu spotkaniach) jest dla Katalończyków wręcz zawstydzająca, skoro zwykle - niezależnie od rywala - mają w niej przewagę co najmniej 20-procentową. Dlatego pytanie nie brzmi: Czy Mourinho zmiażdży Barcelonę? Brzmi: Kiedy?
wtorek, 14 września 2010
Drużyna, która ma w składzie piłkarzy mających na koncie mistrzostwo i wicemistrzostwo świata, mistrzostwo Europy i Copa America, która już po 20 minutach prowadziła 1:0, nie miała na Camp Nou szans. Tak jednostronnego meczu w Lidze Mistrzów dawno nie było. Jeśli ktoś po ubiegłorocznej edycji zastanawiał się czy gospodarze mogą dominować na boisku jeszcze bardziej, we wtorek dostał odpowiedź. Barca wygląda na zespół, który zmierza do meczu idealnego - takiego, w którym nie odda rywalowi piłki. We wtorek Katalończycy mieli piłkę przy nodze "zaledwie" przez 74% czasu gry. Panathinaikos rzadko przechodził połowę boiska. Grecy mieli w meczu jeden strzał, który akurat dał im gola, ale trafienie Govou ma wartość jedynie statystyczną. Na rozstrzygnięcie nie miało żadnego wpływu. Kto nie widział meczu, ten spodziewa się pewnie, że Barca gole zdobywała strzałami z dystansu, próbując omijać tłok robiony przez ateńczyków w strefie dwudziestu metrów od własnej bramki. Otóż nie. Wszystkie gole dla gospodarzy padły z pola karnego. Z 14 strzałów tylko cztery oddano zza pola karnego, z czego dwa to uderzenia z rzutów wolnych. - Barcelona jest mocna, widzieliśmy to dzisiaj... Umiejętności tych piłkarzy są niewiarygodne - mówił po meczu obrońca Panathinaikosu Jean-Alain Boumsong. Lekkoatleci co rusz łamią kolejne granice. Trudno sobie wyobrazić, że ktoś kiedyś pobije rekordy Usaina Bolta, ale pobije, tak samo jak 10 lat temu trudno było sobie wyobrazić, że ktoś będzie biegał tak szybko jak Jamajczyk. Barcelona jest jednak jak Siergiej Bubka, albo Jelena Isinbajewa. Konkuruje sama ze sobą. I wersja 2010/2011 jest lepsza od zeszłorocznej.
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||