O sporcie, ale też o polityce. O piłce, ale też o lekkoatletyce. O Legii, ale też o całej reszcie... Kuba Dybalski
Blog > Komentarze do wpisu

Czarna dziura

Ten wpis miał powstać kilka dni temu, ale wcześniej pewien Kolumbijczyk postanowił rozstrzelać Chelsea. Ale w końcu powstał, bo jest nad czym płakać.

W europejskich pucharach zabraknie jakiegokolwiek polskiego zespołu i to katastrofa. Nie tylko „szkoda”, to „katastrofa”. W Europie pieniądze i markę zdobywa się grając w pucharach. Polacy są od nich daleko i tym sezonem jeszcze bardziej się od nich oddalili.

Legia o Lidze Mistrzów marzy od lat, ale od lat nie umie zrobić pierwszego kroku, czyli zdobyć mistrzostwa Polski. W niejednej lidze (a konkretnie w piętnastu w Europie) dwie drużyny mają szansę na walkę o LM. W dwunastu mistrz w ogóle nie musi o nią walczyć, bo w grupie znajduje się automatycznie. To nie są frukta zarezerwowane wyłącznie dla Anglików, Hiszpanów i Niemców. Duński Nordsjaelland, który w eliminacjach pucharów grał do tej pory raptem cztery razy, zaliczył w tym czasie trzy zwycięskie dwumecze z drużynami, których nazwy mało komu coś mówią (Shirak FC z Armenii, TVMK z Estonii i Queen of the South ze Szkocji), zagra w Lidze Mistrzów. Puchary zacznie w tym sezonie tam, gdzie polskie drużyny - w tym Legia - nie mają szansy się znaleźć.

A inni sobie jakoś radzą. Do Ligi Mistrzów powoli przyzwyczajają się Rumuni z Cluj, Białorusini z BATE Borysów, czy Chorwaci z Dinama Zagrzeb. Co z tego, że przed rokiem ci ostatni przegrali wszystkie sześć meczów w grupie, jeśli i tak zarobili na tym ponad 8 mln euro (za same nagrody i sprzedaż praw telewizyjnych), czyli kilka razy więcej niż Legia i Wisła, które doszły do 1/16 finału Ligi Europejskiej. W Lidze Europejskiej w tym sezonie zagrają dwie drużyny z Izraela, dwa zespoły ze Szwecji, Cypryjczycy z AEL Limassol, Węgrzy z Videotonu, czy Azerowie z Neftczi Baku.

Każdy z tych zespołów bije się o to, by nie martwić się o ewentualnego rywala w eliminacjach. Albo zespół będzie na tyle mocny, by losować zawsze słabszych przeciwników, albo liga na tyle mocna, by w ogóle nie grać w eliminacjach. Rozterki związane z losowaniem którejś tam fazy eliminacji, czy porównywaniem umiejętności zawodników np. Rosenborga do własnych mogą stać się egzotyką dla kibiców niejednego klubu, który do niedawna był egzotyką dla kibiców z Polski.

To polskie kluby solidnie pracują na to, by być egzotyką. Nie grają w pucharach, nie zdobywają punktów do rankingu, więc w przyszłości jeszcze trudniej będzie im te punkty zdobywać. Zamknięte koło. Legia trafiła na równie mocny klub i dwumecz przegrała. Bywa. Przed rokiem niespodziewanie wyeliminowała dużo mocniejszego rywala od siebie. Lech rozczarował. Bywa. Bił się w poprzednich sezonach efektownie, przyszedł taki, w którym szefów klubu akurat mniej obchodziło wzmacnianie zespołu przed pucharami. Śląsk i Ruch zostały rozbite i tych kompromitacji szkoda chyba najbardziej, bo mam wrażenie, że nikt w Chorzowie i Śląsku nie myślał na poważnie, że do pucharów można awansować. A ten sposób szkodzą nie tylko sobie.

Przed najbliższym sezonem krajowy ranking UEFA (decyduje o liczbie miejsc i rodzaju miejsc w pucharach, ten z uwzględnieniem tegorocznych wyników będzie brany pod uwagę przed sezonem 2014/15) nawet Polsce trochę wzrośnie. 1,666 punkty z sezonu 2007/08 zastąpi 2,5 punktu zdobyte w obecnym. Ale Polska się pogrąża. W zależności od wyników w tym sezonie mogą ją wyprzedzić Białoruś, Chorwacja, Rumunia i Czechy. O wymarzonym drugim klubie w eliminacjach LM polscy kibice mogą pomarzyć. Minimum, czyli czterech klubów w eliminacjach (bardzo wczesnych) europejskich pucharów raczej Polska nie straci, bo musiałaby się okazać gorsza od Andory lub San Marino. To perspektywa szalenie trudna, możliwa do spełnienia zapewne najwcześniej w perspektywie dekady.

Ale polskie kluby zmierzają w kierunku Andory.

niedziela, 02 września 2012, kubadybalski

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: diog, *.warszawa.mm.pl
2012/09/02 21:16:44
kompletne bzdury...
-
1makubczak
2012/09/02 22:25:15
Cóż poradzić na to, że [a=sportowymokiem.blox.pl/2012/08/Zamiast-dotknac-nieba-znowu-trafiamy-do-ciemnej.html]ZAMIAST DOTKNĄĆ NIEBA, ZNOWU TRAFIAMY DO CIEMNEJ DZIURY[/a].
Boli to tym bardziej, że kluby z gorszych lig, z mniejszymi budżetami oraz zawodnikami, o których pewnie jeszcze gorzej usłyszeć niż z T Mobile ekstraklasy, dają radę awansować do fazy grupowej Ligi Mistrzów, czy Ligi Europy, a my mamy z tym ogromne problemy.
Jeśli tak dalej pójdzie, to na prawdę będziemy bliżej Andory, tak jak wspomniałeś.