O sporcie, ale też o polityce. O piłce, ale też o lekkoatletyce. O Legii, ale też o całej reszcie... Kuba Dybalski
Reklama na blogach - Blogvertising.pl

Blog > Komentarze do wpisu

Legia choruje na Francję

Mimo wielkich chęci, szczególnie polskich tabloidów, Peguy Luyindula do Legii nie trafi. Po pierwsze dlatego, że Legii na nie go nie stać. W PSG nie zarabia się mało. Według różnych źródeł jego miesięczna pensja to 70-100 tys. euro, czyli dwa, trzy razy więcej niż warszawski klub mógłby mu zapłacić. Po drugie dlatego, że do Legii nie chce przyjść.

Luyindula w PSG gra od zimy sezonu 2006/07. Wystąpił w 130 meczach w lidze, w których strzelił 22 gole. W europejskich pucharach, w 27 meczach strzelił 10 goli. Wcześniej występował m.in. w Strasbourgu, Lyonie i Olympique Marsylia. W reprezentacji Francji w czterech meczach strzelił jednego gola.

Owszem w tym sezonie Francuz jest odsunięty od składu. Popadł w konflikt z trenerem Kombouare i nie może trenować nawet z rezerwami. Ponoć prowadził zbyt rozrywkowy tryb życia. Pozwał do sądu główne osoby w klubie o nękanie, a od PSG domaga się 6,4 mln euro odszkodowania. Pasuje więc do modelu piłkarza, którego szuka Legia (z umiejętnościami, ale za darmo). Oczywiście, że świetnie zrozumiałby się z francuskojęzycznym Danijelem Ljuboją, z którym się zna jeszcze z gry w Strasbourgu przed dekadą

Ale nie każdy jest Ljuboją. Mało kto zdaje sobie sprawę, jak trudną dla siebie decyzję musiał podjąć Serb, gdy decydował się na przeprowadzkę na wschód. Musiał pogadać z Radoviciem, musiał przyjechać z ojcem, zobaczyć jak to wygląda na miejscu. Decydował się na zespół, który nie jest od kilku lat w stanie zdobyć mistrzostwa, a europejskie puchary były pasmem porażek, jeśli w ogóle w nich grał. Poza tym Ljuboja był piłkarzem, który grał dobrze kilka lat temu. Luyindula strzelał gole jeszcze w zeszłym sezonie, a dwa sezony temu był podstawowym piłkarzem PSG. Klub znajdzie.

Trzeba też pamiętać, że nie każdy jest Ljuboją również w tym sensie, że może zaprzeczyć ciągnącej się za nim złej opinii. Gdy Serb przychodził do Legii, spodziewano się, że pokłóci się z trenerem, z kolegami z drużyny, będzie się spóźniał na treningi i głównie pobierał pensję. Jest kompletnie inaczej. Gra prawie najwięcej ze wszystkich piłkarzy, strzela gole, a trener jest nim zachwycony. Ale to nie reguła. Opinia o Luyinduli nie wzięła się z niczego.

Może więc i dobrze. Jeśli francuski kierunek już się Legii opłaca (bo Ljuboja, bo - być może - Matsui), to trzeba tam szukać. Ale partnerem Serba nie będzie Luyindula. A jak napastnika nie było, tak nie ma. A by się przydał...

środa, 18 stycznia 2012, kubadybalski

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Marian, aftq167.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/01/18 15:10:45
Ośmieszysz się Panie jak jednak ten Francuz przyjdzie, bo znam kilka osób będących u źródła i wiem, że interesuje ich głównie Luyindula. Jeśli nie stać by było na niego lub sam nie chciał przyjść to chyba w ogóle nie byłoby tego tematu co?

A poza tym mam wrażenie, że działa Pan i ta cała Wyborcza swoimi tekstami na niekorzyść Legii. Sprzedajecie na siłę młodych graczy, wymyślacie głupoty jakie to kluby interesują się Żyro i Radovicem, a okazuje się, że te kluby nawet nie znają ich nazwisk lub po prostu nie znają tematu. To nic innego ja działanie na niekorzyść Legii i ośmieszanie jej w zachodniej prasie.

P.S Panie...rozumiem, że to blog, ale przeczytaj to Pan jeszcze raz i popraw te kardynalne błędy, literówki i styl. Wstyd, żeby dziennikarz największej gazety w tym kraju tak niepoprawnie pisał.
-
2012/01/18 15:51:50
Warto odpowiedzieć na pytanie czy Luiyndula w ogóle jest w Legii potrzebny. Niby w rundzie jesiennej brakowało zmiennika dla Ljuboji, ale wynikało to po prostu z pecha, który dopadł napastników Legii. Hubnik doznał kontuzji, Kucharczyk nie przeszedł w pełni okresu przygotowawczego i był bez formy. Lepiej doprowadzić do odpowiedniej formy Czecha, który ma umiejętności, żeby być dobrym egzekutorem niż kupować kolejnego napastnika o już na pewno innej mentalności niż Ljuboja, który świetnie dogaduje się z Rado. Lepiej próbować stawiać na Żyro, który ma nieprawdopodobne warunki fizyczne. To mógłby być polski Ibra.

Co do przedmówcy, to jakoś trudno jest mi zapomnieć akcję GW przeciwko parkowaniu wokół stadionu Legii przed meczami. Akcja może i całkiem słuszna, ale w przypadku jakiegokolwiek innego wydarzenia taka akcja przez GW. Jak przed rajdem Barbórki widzowie rozjeździli park przy ulicy dobrej - cisza. Jak co tydzień przed iluminacjami na podzamczu tysiące samochodów parkowało w niedozwolonych miejscach - cisza. Nie twierdzę, że cisza nie jest słuszna, lecz jest objawem hipokryzji.
-
Gość: SIM, staticline57577.toya.net.pl
2012/01/18 21:13:45
Do którego gimmnazjum chodzi autor tego bloga?
-
2012/01/19 01:38:41
Myślę ,że Legia zaproponuje mu kontrakt do końca sezonu z opcją przedłużenia. Z Ljuboją i Matsui będzie mu dobrze w Wawie.. Gdyby chłopak był aż tak chciwy na kase to już by grał u arabów.. Lepiej dać mu 300/350tyś i mieć porządne wzmocnienie niż dać 1mln na transfer i 350tyś na pensję piłkarzowi młodszemu ale o mniejszym doświadczeniu i umiejetnościach..