O sporcie, ale też o polityce. O piłce, ale też o lekkoatletyce. O Legii, ale też o całej reszcie... Kuba Dybalski
Reklama na blogach - Blogvertising.pl

Blog > Komentarze do wpisu

Wąs

Obejrzałem dopiero ostatnie 20 minut meczu Odense - Wisła. Wcześniej rzucałem okiem, ale niezbyt uważnie. Dlatego dopiero w 75. minucie zwróciłem uwagę na fenomen. Wtedy schodził z boiska, ale wrażenie pozostawił niesamowite. Mowa oczywiście o napastniku duńskiej drużyny Mortenie Skoubo. No bo jaki piłkarz może się pochwalić takim wąsem?

Kiedyś wąs był niezbędnym atrybutem porządnego futbolisty. Orły Górskiego to w dużej mierze wąsacze. Wąsaczami był Ruud Gullit i Frank Rijkard. Rudi Voeller bez wąsów nie byłby tym samym piłkarzem. David Seaman. Giuseppe Bergomi. Nawet George Best przez moment. I wielu innych, żeby wymienić tylko Leszka Pisza czy Wojciecha Kowalczyka? A Marian Janoszka?

Dziś wąs jest w odwrocie. Co prawda portugalscy kibice przed mundialem w RPA postanowili namówić piłkarzy na zapuszczenie wąsów, ale bezskutecznie. Tym większe brawa dla Skoubo, który nawiasem móiąc poza wąsem nie wyróżnia się osiągnięciami na boisku. Skuteczny był tylko na początku kariery w Midtjylland i potem gdy trafił do Broenby. Był nieskuteczny w Borussii Moenchengladbach, WBA i Realu Sociedad. W 2008 r. trafił do Utrechtu i przez cały sezon nie strzelił gola w lidze, dlatego wypożyczono go do Rody. tam pło nieco lepiej - 10 bramek przez dwa lata więc w tym roku trafił do Odense. W kadrze zagrał pięć razy.

I gdyby nie wąs pewnie byłby tylko jednym z przegranych w czwartek Duńczyków...

P.S. Poniżej zdjęcie z treningu. Od razu wiadomo gdzie jest Skoubo.

piątek, 02 grudnia 2011, kubadybalski

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/12/02 08:01:10
To się nadaje na szerszą analizę ;)