|
O sporcie, ale też o polityce. O piłce, ale też o lekkoatletyce. O Legii, ale też o całej reszcie...
Kuba Dybalski
Ostatnie wpisy
Reklama na blogach - Blogvertising.pl
|
Blog > Komentarze do wpisu
Płakać po Jano nie Musze
Mniej jest zachwytów (choć również są) nad Duszanem Kuciakiem, choć w jego przypadku nie trzeba się ograniczać. Może dlatego jest ich mniej, że Słowak na zachwyty pracuje od kilku meczów i do jego formy można się było przyzwyczaić. Ale zapominać o niej nie można, bo Kuciak gra świetnie. Jan Mucha był bramkarzem, który z Legią żył w pełnej symbiozie. Warszawiacy w formie to zespół, który pozwoli swojemu bramkarzowi solidnie wynudzić się przez pół godziny, by potem pozwolić rywalowi zaatakować bramkę we trzech. I od bramkarza Legii wymaga się, by taką sytuację wybronił. Mucha to robił. W meczu musiał się wykazać dwa, trzy razy i wtedy bronił. Dodatkowo wprowadzał spokój do drużyny łapiąc to co leciało w pole karne z rzutów rożnych. Pomagając obrońcom w rozegraniu piłki, itp. Musze zajęło trochę czasu by pokazać, że jest najlepszym piłkarzem ekstraklasy. Dwa lata siedział na ławce. Gdy wszedł do bramki okazało się, że jest jednym z najlepszych bramkarzy w lidze. W kolejnym sezonie stał się najlepszym golkiperem w ekstraklasie. Jeszcze w następnym był już najlepszym piłkarzem polskiej ligi. A potem wyjechał do Evertonu. Pamiętam ostatnią konferencję prasową. Przygnębiająca. Wystarczyło popatrzeć na statystyki sezonów, w których Mucha był podstawowym bramkarzem - 17 straconych goli w lidze (07/08), 17 (08/09), 22 (09/10) w fatalnym dla Legii sezonie gdy zajęła czwarte miejsce w lidze - by zdawać sobie sprawę co traci i Legia i liga. Kuciak gra podobnie do Muchy. Interwencja w pierwszej połowie meczu z Widzewem była niesamowita. Popisał się niebywałym refleksem. Ale bardzo dobrze grał cały mecz. Z obrońcami grał jak piłkarz z pola. Jeszcze kilka tygodni temu narzekałem na niepewne interwencje Słowaka przy górnych piłkach. Z Widzewem wyłapywał je bezbłędnie, choć jeszcze lepiej robił to kilka dni wcześniej w meczu z Rapidem w Bukareszcie. I tylko dziwi, ze Słowakowi to idzie tak szybko. Mucha potrzebował pięciu lat. Kuciak na ławce siedział dwa miesiące. Po kolejnych dwóch jest już bramkarzem zespołu, który zapomina jak się traci gole. Co będzie wiosną? Tutaj zobaczycie interwencję Kuciaka. Niesamowita. poniedziałek, 24 października 2011, kubadybalski
TrackBack
Komentarze
2011/10/25 09:02:50
Kuciak gra pewnie, ale na mianowanie go na gwiazdora miary Muchy bym poczekał. Interwencja z meczu z Widzewem była efektowna, ale wbrew pozorom bardzo łatwa do obrony, bo Oziębała po prostu nastrzelił Kuciaka. W zeszłym sezonie Pareiko bronił w o wiele bardziej nieprawdopodobnych sytuacjach, ale w najważniejszych chwilach z APOELem się spalił, zobaczymy w przyszłym sezonie czy wszyscy będziemy pamiętać nazwisko Słowaka na pamięć czy słuch o nim zaginie.
|
2) Mucha siedział tak długo na ławce bo był Boruc a potem Fabiański.
3) Mucha nie grał tak dobrze na przedpolu, przynajmniej na początku. A i pod koniec swojej kariery w Legii miał problemy z dośrodkowaniami, które częściej wypiąstkowywał niż łapał. Kuciak praktycznie każde dośrodkowanie do którego wychodzi - łapie.
4) Podobno są dwa rodzaje bramkarzy: niesamowici na linii i królowie pola karnego. Kuciak jest chyba z tego trzeciego rodzaju, bo nie widzę braków ani tu, ani tu.
5) Aklimatyzacja budzi podziw: ledwo się pojawił a już zagrał w arcyważnym meczu ze Spartakiem. Jak zagrał wszyscy wiedzą a potem było już tylko lepiej.
PS: Na taką Jesień Legii długo społeczeństwo Warszawy czekało, warto było :)