|
O sporcie, ale też o polityce. O piłce, ale też o lekkoatletyce. O Legii, ale też o całej reszcie...
Kuba Dybalski
Ostatnie wpisy
Reklama na blogach - Blogvertising.pl
|
Blog > Komentarze do wpisu
Po co komu Podbeskidzie? ŁKS? GKS...?
Gdy je otwierano chodziło mi po głowie pytanie: Kiedy poziom spektaklu będzie tak bardzo odbiegał od poziomu otoczenia, w którym się odbywa, że zacznie mi to przeszkadzać? Właśnie zaczęło, bo na piątkowe popisy piłkarzy w Lubinie i poniedziałkowe w Gdańsku przeważnie nie dało się patrzeć. To niezwykłe uczucie, gdy przyjemniej ogląda się panoramę stadionu Lechii (wtedy można odnieść wrażenie, że to nie ekstraklasa, ale Liga Mistrzów, albo jakiś mecz mistrzostw świata), niż nieudolne próby przeprowadzenia ataku przez piłkarzy ŁKS, albo strzały Piotra Wiśniewskiego dookoła bramki. W piątek Zagłębie miało rozbić w pył Podbeskidzie, które nigdy w ekstraklasie wcześniej nie grało i na razie specjalizuje się w ciułaniu punktów. Nie rozbiło, bo nie umiało. Przed sezonem Zagłębie typowano (również ja) na potencjalnego sprawcę niespodzianki in plus. Punkt po trzech kolejkach tłumaczono trudnym terminarzem (Legia - odwołana, Lech i Wisła). Ale Darvydas Sernas, Maciej Małkowski, Szymon Pawłowski i ich koledzy zagrali irytująco, często bezmyślnie. Jakby trudność sprawiało im nietrafienie piłką w nogi rywali. Bramek w tym meczu nie było, bo z kolei Podbeskidzianom nie były do szczęścia potrzebne. Przez 90 minut strzelali 4 razy. Celnie raz. W Gdańsku Lechia też nie umiała strzelić gola. ŁKS gorzej - nie umiał grać w piłkę. W czterech kolejkach bilans bramkowy łodzian to 0-11 i to nie przypadek. Nie chodzi o to, ze piłkarze nie umieli przyjąć, kopnąć (to się zdarzało), dokładnie podać, czy celnie strzelić (to rzadziej), ale o to, że skonstruowanie składnej akcji było ponad ich siły. Pomysł na rozegranie akcji przez łodzian sięgał najdalej pierwszego podania. Zwykle do ataku biegali w trzech, czterech, bez większego planu. Nieumiejętność strzelania goli (Zagłębie, Lechia), niechęć do strzelania goli (Podbeskidzie) poddaje w wątpliwość sens gry w piłkę, która jak wiadomo polega na zdobywaniu bramek. Nieumiejętność gry w piłkę (ŁKS) - tym bardziej. Nie oglądałem meczu w Górnik - GKS w Zabrzu, ale wystarczy mi statystyka strzałów. Bełchatowianie w całym meczu strzelali raz. Słownie: JEDEN RAZ. Niecelnie. Żeby tego dokonać, trzeba nie chcieć. Kibice pośrednio sami przyznają temu rację. Na mieszczący ponad 16 tys. miejsc stadion Zagłębia przyszło nieco ponad 6 tys. kibiców. Na gdański 40-tysięcznik, na którym odbywał się drugi mecz po otwarciu (!) przyszło 22 tys. kibiców. Emocjonujące zawody w Zabrzu oglądało 3,5 tys. kibiców, bo tyle mogło. GKS miał szczęście, kibice mniej... Po co w ekstraklasie drużyny, które nie przyciągają kibiców? Pytanie zasadne, bo między bajki można włożyć tłumaczenia, że był dzień roboczy, drogie bilety, czy inne w tym stylu. Słaba frekwencja po pierwsze była spowodowana słabym przeciwnikiem, po drugie słabym... gospodarzem. Na Legii było nieco lepiej, bo w danym momencie na boisku była przynajmniej jedna drużyna grająca nieźle - przez pierwszą godzinę goście, przez ostatnie pół godziny gospodarze. Ale, choć w maju otwarto czwartą trybunę, frekwencja nie drgnęła w porównaniu z tą, gdy trybuny były trzy. Na Legię w niedzielę przyszło 18 tys. kibiców (60 proc. stadionu). Ku przestrodze. poniedziałek, 22 sierpnia 2011, kubadybalski
TrackBack
Komentarze
Gość: Mario, zasadzinska2.choszczno.net.pl
2011/08/23 03:46:03
A znajdziesz lepsze drużyny? :)
Gość: Alex, cwv74.internetdsl.tpnet.pl
2011/08/23 05:47:40
Ciężko o tłumy na Legii przy naszych cenach biletów... wystarczy porównać ceny z innymi klubami i widać, że nasze najtańsze czyli "Żyleta" są tak samo drogie (albo i droższe) niż najlepsze bilety na innych stadionach... No ale nie na "Żylete" ma przyjść frekwencja, bo tam nie potrzeba piknika, więc bilet dla Kowalskiego na mecz to 70-130zł za I kategorię...
To tak w kwestii wyjaśnienia, bo jak się podaję poniekąt argument, że na Lechii czy Lubinie było mało ludzi, bo drogo, to i przy Legii trzeba napisać... że drożej. 2011/08/23 09:19:04
Pomysl sobie jakbys taki mecz ŁKSu musial w Eurosporcie komentowac :/
Az zal sie robila slyszac biednego komentatora ktory proboje z gowna zrobic czekolade :/ "Podoba mi sie Wisniewski" trzy strzaly niecelne, ale to jedyne.... "Kaczmarek ?Kaczmarski najlepszym graczem ŁKSu ..." chlop 0 celnych podan , tyle ze dryblingiem cos tam mijal patyki .,.. tragedia i jeszcze terminarz taki ze w 23 krajach wymiotują liga polska w poniedzialek i watpie ze ogladna nastpene mecze bo juz sa wyraznie zniecheceni 2011/08/23 11:02:44
Legia ma chociaż to szczęście, że posiada w swych szeregach prawdziwego "szołmena" w osobie niejakiego Manu. Ten stara się jak tylko może, by przyciągać widzów na stadion, już to fryzurą, już to stylem gry (nie wiadomo, co bardziej pocieszne) - takiego potykania się na piłce i idiotycznych strat piłki (notorycznie podaje ją do najbliższego rywala, albo "drybluje" kopiąc ją też prosto w przeciwnika i wpadając na niego...) nie widziałem nawet w A-klasie.
2011/08/23 12:26:30
Zawsze ktoś gra lepiej, a ktoś gorzej. Więcej pokory, żeby smutku i złości nie było jak w po czwartkowy meczu ze Spartakiem, jakiś rosyjski bloger napisze "po co komu Legia?"
Gość: chrumkew, 82-210-177-136.home.aster.pl
2011/08/23 12:57:25
tym razem to Pan Dybalki 'pojechał'. Idąc tropem myśli przewodniej tego wpisu - po co komu wszystko...
2011/08/23 14:39:25
Tak się składa, że w ostatniej kolejce było kilka dramatycznie drętwych meczy. Jestem kibicem Jagiellonii i przeraża mnie fakt, iż Jaga z tak beznadziejna grą nie przegrała jeszcze meczu. O czym to świadczy? A no o tym, że inni graja jeszcze gorzej. Ostatni mecz Jagi z Cracovią to koszmar. Gra Plizgi, Bartczaka to tez koszmar. A oni są na trzecim miejscu w tabeli. Dziwi może, że pisze to kibic Jagi, ale patrzę realistycznie i przez pryzmat obecnego sezonu, w którym obejrzałem w całości (!!!) 28 z 31 rozegranych spotkań. Nie wiem z czego bierze się marny poziom wielu spotkań, ale czasami mam wrażenie, iż piłkarzom po prostu nie chce się biegać, nie chce się NIC. Podania do najbliższego kolegi, podania niecelne, wybicia piłki byle gdzie, podania do tyłu - tak mija wiele meczy naszej ekstraklasy. Na szczęście gra już liga angielska, z czasem ruszy hiszpańska i włoska to będzie alternatywa. Choć np. mecz Arsenal - Liverpool tez mocno mnie rozczarował. Reasumując - mamy ligę taka jaką mamy; czasem lepszą ale najczęściej słabiutką. Są stadiony, nie ma poziomu gry.
2011/08/24 19:40:52
Poza poziomem gry piłkarzy i cenami biletów w Bełchatowie nigdy na mecze nie będzie regularnie przychodziło na mecze więcej niż 4 000 kibiców. Ta drużyna jest sztucznie podtrzymywana w ekstraklasie przez pieniądze kopalni.
|