O sporcie, ale też o polityce. O piłce, ale też o lekkoatletyce. O Legii, ale też o całej reszcie... Kuba Dybalski
Reklama na blogach - Blogvertising.pl

Blog > Komentarze do wpisu

Gold Cup lepszy niż telenowele

„To lepsze niż telenowele”. Takimi słowami Chuck Blazer, sekretarz generalny CONCACAF (od czasu zamieszania z dyskwalifikacją i dymisją byłego szefa konfederacji Jacka Warnera najważniejsza postać futbolowej zachodniej hemisfery) opisał zakończony niedawno turniej o Złoty Puchar. A finał był z całego turnieju najlepszy. Meksyk pokonał USA 4:2, choć przegrywał 0:2. Niczego w nim nie zabrakło, w tym pięknego gola i skandalu.

Jeśli chodzi o to pierwsze to bajecznego gola, ostatniego w meczu, zdobył Giovanni Dos Santos. Można go oglądać godzinami. Gdy piłka wpada do siatki zwróćcie uwagę na Tima Howarda. Jak wściekły jest bramkarz USA i jak niewiele w całej sytuacji mógł zrobić. Meksykanin ani przez moment nie stracił panowania nad piłką. Prowadził ją prawą i lewą nogą. Lewą uderzył tak, że ta, przelatując nad sześcioma rywalami wpadła w samo okienko. Obrońca Eric Lichaj nie był w stanie jej sięgnąć. Lepiej się tego strzelić nie dało. Howard wpadł w furię, bo jego obrońcy przez cały mecz niespecjalnie przeszkadzali rozpędzonym rywalom.

I to on był prowodyrem skandalu. Po meczu ostro skrytykował organizatorów. „Concacaf should be ashamed of themselves, I think it is a f...ing disgrace the entire postmatch ceremony was in Spanish,” - powiedział po meczu.

O tym, że Meksykanie w rozgrywanych w USA mistrzostwach mogą się czuć jak u siebie w domu wiadomo było od dawna. I to nie tylko miejscach blisko granicy. Poza niezbyt ciekawym meczem grupowym z Kubą, gdy 74-tysięczny stadion w Charlotte zapełnił się w dwóch trzecich. Meksykanie na każdy swój mecz przyciągali tłumy. Z Salwadorem (80 tys. w Arlington), z Kostaryką (62 tys. w Chicago), potem w ćwierćfinale z Gwatemalą (79 tys. w New Jersey) i półfinale z Hondurasem (70 tys. w Houston).

Finał na stadionie w Pasadenie oglądało 94 tys. kibiców z czego ponad 3/4 kibicowało Meksykowi. - To beznadzieja, że przyjeżdżasz do swojego kraju i wiesz, że na stadionie będzie więcej fanów gości - powiedział przed finałem Amerykanin Jonathan Bornstein. Organizatorom obca jest zasada stosowana przez UEFA np. w czasie niedawnego finału LM, wedle której dzieli się pulę biletów na te dla kibiców obu drużyn i na sektory „neutralne”. Na finał bilety sprzedawano dużo wcześniej, wielu kibiców z USA bezskutecznie szukało możliwości kupienia biletu pod stadionem.

Ale nie to rozwścieczyło Howarda. Pomeczową ceremonię prowadziła gwiazda meksykańskiej telewizji Fernando Fiore. Po angielsku przedstawił Amerykanów odbierających srebrne medale. Reszta w zdecydowanej większości była w rozemocjonowanej hiszpańszczyźnie. “You could bet your ass if this was Mexico City, [even if we won], the ceremony wouldn’t be all in English” - powiedział Howard. Przedstawiciele CONCACAF na razie nie skomentowali jego słów.

niedziela, 26 czerwca 2011, kubadybalski

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/06/26 20:33:06
Och, Pan Amerykanin się oburzył. Przegrywać też trzeba umieć. Było wygrać, to ceremonia byłaby po hamerykańsku. Swoją drogą, język angielski jest językiem ojczystym dla 341 mln ludzi, a hiszpański dla 322. Poza tym, w tym wypadu reglamentowanie biletów nic by nie pomogło, bo śmiem twierdzić, że większość z Meksykanów na trybunach miała paszport USA :)
Ps. Bramka DosSantosa miodzio.
-
2011/06/30 12:06:05
Fajnie, że meksykańska reprezentacja już jakiś czas temu przelamala niejaki kompleks USA i po raz kolejny rozprawila się z Jankesami w finale Gold Cup. Co do pomeczowej wypowiedzi Howarda to wynika z niej ogromna frustracja bylego bramkarza MU. Facet musi się zwyczajnie pogodzić, że dla Amerykanów futbol kopany nigdy nie będzie najważniejszą dyscypliną sportu natomiast dla Meksykanów to nie tyle sport co religia!
Piękny gol Dos Santosa, aż dziw bierze, że po odejściu z Barcelony mlody napastnik nigdzie nie potrafil zakotwiczyć na dlużej przez co jego dotychczasowa kariera klubowa jest nieco poszarpana.
Meksykanom gratuluję zaslużonej wygranej bez kilku czolowych graczy zawieszonych w czasie turnieju. Teraz czas na Copa America jednak tam Meksyk wystąpi w niemalże calkowicie innym skladzie.