O sporcie, ale też o polityce. O piłce, ale też o lekkoatletyce. O Legii, ale też o całej reszcie... Kuba Dybalski
Reklama na blogach - Blogvertising.pl

Blog > Komentarze do wpisu

Torres nie daje szans Liverpoolowi

- W tabeli jesteśmy naprawdę daleko i trzeba przyznać, że musimy zrewidować cele na ten sezon. Liga Europejska i Puchar Angli to trofea, które pozostały do wygrania. No i oczywiście trzeba starać się utrzymać w czołowej czwórce - powiedział napastnik Liverpoolu Fernando Torres cytowany przez brytyjskie gazety. Powiedział ”utrzymać” choć do czołowej czwórki The Reds trochę brakuje. Są na siódmym miejscu w lidze, do czwartego Tottenhamu traci trzy punkty, ale do liderującej tabeli Chelsea traci aż 12.

Mimo wszystko to zawsze smutne gdy piłkarz traci nadzieję. Tym bardziej, że mówimy o niezaprzeczalnie najważniejszym napastniku Liverpoolu, choć ostatnio zmagającym się z kontuzją. Tym smutniejsze, że dotyczy klubu, który ma ambicje być najlepszym w Anglii ale uparcie nie jest w stanie tego osiągnąć. Sprowadził trenera uchodzącego za najlepszego w Hiszpanii. Ma w składzie gwiazdy, nawet na warunki Premier League, w tym takie jak Steven Gerrard, pewnie jeden z najlepszych angielskich pomocników w historii. Nieprzypadkiem Liverpool zalicza się do angielskiej ”Wielkiej Czwórki”, ale też nieprzypadkiem co sezon uznaje się, że Chelsea, Manchester United, a nawet Arsenal mogą zdobyć tytuł mistrzowski, ale Liverpool jakos tak nie.

Klubów, których wyniki nie sięgają ambicji jest kilka. Kiedyś takim klubem był Inter Mediolan, aż błyszczący się od gwiazd, ale bezzębny w Serie A i Lidze Mistrzów. Ale odkąd wskutek afery korupcyjnej i kar dla Milanu i Juventusu przypadło mu mistrzostwo, wpadł w drugą skrajność i wygrywa mistrzostwa co sezon. Takim klubem w Anglii o wielkich ambicjach ale bez specjalnych wyników jest Tottenham. Od wielu lat PSG zamiast walczyć o mistrzostwo Francji przeważnie lokuje się w środku tabeli, albo nawet broni się przed spadkiem. Trudne jest życie kibica takiego zespołu. Jeden co jakiś czas świętuje sukces, inny nie ma nadziei więc nie czuje, że czegoś mu brakuje, a ten co sezon przeżywa rozczarowanie.

A wszyscy inni tylko mają nadzieję, że ich ”choroba liverpoolska” nie dotknie.

piątek, 11 grudnia 2009, kubadybalski

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/12/11 21:06:58
Trudno powiedzieć na czym polega problem, bo to drużyna z ogromnym potencjałem. Z ważniakami EPL wygrywać potrafi, wystarczy wspomnieć jak w rundzie wiosennej zlał niemiłosiernie Manchester. Jednocześnie notorycznie gubi punkty z "dołami". Nie jestem entuzjastą zmieniania trenerów jak rękawiczki ale Benitez gdzieś się pogubił w tym wszystkim.

Współczuję sympatykom The Reds, mimo, że sam kibicuję MU. To faktycznie kiepskie uczucie wiedzieć, że ma się wielki klub i nie zdobyć od tylu lat ligi. I piszę to bez żadnych ukrytych złośliwości.
-
2009/12/11 23:04:26
a mi sie jednak wydaje ze liverpool ma druzyne slabsza niz ManUtd Chealsea czy nawet Arsenal
-
2009/12/12 01:54:50
Cóż, wypocin nie czytałem, bowiem połowę z nich zasłania reklama jakiegoś bloga. Wygląda, iż jestem osłem, lecz nie potrafię jej się pozbyć.
trochę szkoda, zwłaszcza dla autora...

-
2009/12/12 09:41:12
Poza Gererdem i Torresem Liverpool nie ma zawodników godnych miejsc w pierwszej 4. ligi. (na siłę to może jeszcze Carrager)
I to jest największy ich problem. Liverpool to taki Wolverhampton wzmocniony wyżej wymienionymi. Od kilkunastu lat Liverpool ma tylko dwóch lub trzech pilkarzy, którzy moglibyby z powodzeniem grać również w MU, Chelsea czy Arsenalu. Takich jak przez ostatnie 20 lat Liverpool miał kilku (wyżej wspomniani oraz Alonso, Owen, Fowler, nie wiem pewnie jeszcze ze dwóch) taki MU czy Atsenal mieli po kilkudziesięciu jak nie po stu.

To klub z wielka historią ale umówmy się: dzisiaj bliżej im do Aston Villi czy Evertonu niż do MU czy Chelsea i to nie tylko chodzi o tabelę ale i o mentalność. Sprzedają Alonso do Realu a kupują np. Johnsona, którego Chelsea bez żalu oddała do Portsmouth, kupują go nie dlatego, że w Portsmouth był najlepszy i w Liverpoolu mógłby powalczyć o miejsce na ławce (patrz Valencia z Wigan do MU) ale kupują go do pierwszego składu, bo ma nazwisko i grał kiedyś w Chelsea! Żenada.
-
2009/12/12 09:46:01
I jeszcze: taki Poul Ince, grał w MU, był gwiazdą ligi, poszedł dorobić do Interu, a gdy już się kończył i szukał czegoś na stare lata poszedł do Liverpoolu na emeryturę. To klasyczny przykład wsmocnienia dla Liverpoolu.

Ostatnio mówiło się, że inny Poul - Scholes ma przejść (na emeryturę) do Hull City. Zbieżność imion przypadkowa? Być może, ale kierunek już podobny: słabszy klub na spokojną emeryturę.
-
2009/12/12 10:19:13
Witam ponownie (z reklamą się udało).
Trudno nie zgodzić się z "przedmówcami" na temat składu LFC.
Ale powiem więcej, to sam Benitez jest temu winien - przez lata za "grubą kasę" sprowadzał miernoty będące co najwyżej uzupełnieniem składu, niemal nigdy jego wzmocnieniem.
W czasie gdy do Chelsea trafili A. Cole, Alex, Bosingwa, Ballack, Deco, Anelka, do MU Carrick, Vidić, Berbatov czy Tevez, Benitez zdecydował się zatrudnić takie "tuzy" jak Pennant, Voronin, Le Tallec, Babel, Degen, Dossena, czy mój "ulubieniec" Leiva. Ostatnimi czasy Benitez jak gdyby zrozumiał, iż lepiej kupić jedną gwiazdę niż kilku wyrobników, ale chyba trochę za późno - po odejściu Xabiego okazuje się, iż LFC to tylko Torres + Gerrard. Gdy chociaż jednego z nich zabraknie można bez większego ryzyka obstawiać u "buków" przeciwko The Reds.
A ilustracją" obecnego LFC jest dla mnie Leiva- oglądam niemal każdy ich mecz, jednak wciąż nie rozumie, co on robi na boisku...
-
2009/12/12 11:39:25
@pilar: transfer Scholesa mozna wlozyc miedzy bajki ;) on sie nie ruszy z tego klubu,on go po prostu kocha
-
2009/12/12 11:49:45
To co mówi Torres, świadczy o tym, że jest trzeźwo myślącym człowiekiem i potrafi realnie określić potencjał drużyny. Zgadzam się z przedmówcami, Liverpool to schematycznie i topornie grający zespół solidnych rzemieślników (poza Torresem i Gerardem), trenowany przez równie topornego i pozbawionego fantazji (choć dobrego taktycznie) trenera, który w dodatku kompletnie nie ma nosa do transferów. Te wszystkie pojedyncze hity z MU , bądź Chelsea, mecze w LM z Realem itp. The Reds wygrywają głównie mega-charakterem, pomni tradycji i historii klubu "wyduszają" z siebie więcej niż w rzeczywistości potrafią. Gdy trzeba ten poziom utrzymać przez dłuższy czas w Premiership, wtedy wyłazi szydło z worka i zaczynają się kłopoty. Szybko się to raczej nie zmieni, bo obecnie finansowo Liverpool także odstaje od ścisłej czołówki w Anglii.

P.S. A w ogóle nie lubię Beniteza, bo mając w składzie J. Dudka, który wygrał karne w finale LM, sprowadził swojego pupilka Reinę , wówczas wcale nie lepszego, a naszego rodaka bezceremonialnie posadził na ławce.
-
2009/12/12 11:53:40
pilar73, pozwól, że się z Tobą nie zgodzę.
Benitez popełnił mnóstwo błędów na rynku transferowym, zatrudniał piłkarzy, którzy zdecydowanie na to nie zasługiwali, oczywiście.
Ale twierdzenie, że tylko 2 zawodników nadaje się do big four, to kpina.
Ogólnie Torres i Gerrard to siła potężna, każdy team marzy o takiej parze, ale nie o tym...
Pepe Reina spokojnie mógłby być 1 bramkarzem Manchesteru czy Arsenalu. Glen Johnson to chyba aktualnie najlepszy prawy obrońca Premier League. Taki Daniel Agger dałby sobie na pewno radę w Arsenalu. Mascherano zapewne też te teamy z chęcią by zatrudniły. Benayoun udowodnił, że jest świetnym zawodnikiem, nie jest już zawodnikiem najmłodszym, ale naprawdę bardzo dobrym.
Doszedł jeszcze Aquilani, cóż, nie chcę nic pisać o jego umiejętnościach, bo w zasadzie musi pokazać się na nowo. Długo nie grał, ale kosztował dużo pieniędzy, ma coś do udowodnienia.
Z resztą. Daleko w przeszłość wybiegać nie trzeba. LFC spokojnie rozbijał Chelsea czy Manchester, z 'niby gorszym' składem, ale to takie pieprzenie tylko.

Krótka ławka, brak solidnych zmienników i tyle.


-
2009/12/12 13:08:45
Aqui... co? Nie żartujmy. Agger? :-D
Johnson jakby był dobry to by grał w Chelsea a nie z niej odchodził.
Fakt, pisząc mój poprzedni tekst zapomniałem o Benayounie, ale tylko o nim. 3 piłkarzy ma LFC a powinien mieć 11. Przynajmniej 11.
-
2009/12/12 16:04:21
Śmieszny jesteś.
Na pewno na dzień dzisiejszy nie jest gorszy od Bosingwy.
-
2009/12/12 16:26:03
To, że Liverpool ma dziś skład słabszy od innych drużyn z wielkiej trójki leży bez wątpienia po stronie Beniteza. Oczywiście wpływ mają także kłopoty finansowe właścicieli klubu, tak czy owak jednak Benitez wydawał grube pieniądze i wydawał je źle. Od dawna bałem się, że jak przyjdzie okres słabszej gry Gerrarda czy po prostu schyłek jego kariery - nie ma absolutnie żadnego pomysłu kto pociągnie dalej tę drużynę. Mnóstwo nazwisk przeciętniaków, jakieś pomyłki transferowe (w 2008 roku Benitez chciał koniecznie pozbyć się Xabiego Alonso, dzięki temu, że się to nie udało, LFC miał świetny sezon - po czym gdy odszedł ok później z własnej woli - nie było żadnego pomysłu kim go zastąpić, ściągnięto tylko za grube pieniądze gracza, który zanim zaczął grać to był już zawodnikiem drużyny bez szans na mistrzostwo)
Benitez jest zapewne dobrym taktykiem ma jednak z własnej winy w gruncie rzeczy słaby materiał
-
Gość: cfaniak, public-gprs28024.centertel.pl
2009/12/13 14:56:10
Hej, już tak nie współczujcie nam, kibicom LFC. Nie jesteśmy jakimiś jałmużnikami, nad którymi trzeba się litować! Swoje sukcesy mamy, swoje wieczory, włącznie z tym w Stambule, także. To prawda jednak, przykro od tak dawna nie zdobyć mistrzostwa, a teraz cieniować w lidze. Chciałbym, aby Rafa rzeczywiście poleciał out. Źle wydał pieniądze od Jankesów, a trochę ich jednak było, nasprowadzał Baboli, Dossen, Voroninów, którzy o Chelsea, MU, Arsenalu faktycznie mogliby tylko pomarzyć, czy też kontuzjogennego Rierę - a miał przed nosem talent Johna Arne Riise! Warto też pamiętać Croucha, czy Kewella. Mimo wszystko pilar73, mamy kilku światowców: Torresa, Gerrarda, Benayouna, Reinę, Johnsona - podstawowego zawodnika reprezentacji Anglii, który z wyśmianym Pompey zdobył FA lub CC, Carraghera, Aquilaniego (wartego bądź co bądź ok.25mln), Aggera też. Choć to faktycznie cienko jak na TOP4, nie nazwiemy Liverpoolu klubem 2 graczy. A autor tekstu? Wkleił jakiegoś newsa, dodał parę słów otuchy (!) dla fanów LFC, ale jednak wywołał ciekawą dyskusję w komentarzach :) Torres nie powiedział definitywnie, że szans na mistrzostwo nie mamy. Powiedział to, co wie każdy, i nie róbmy z tego afery. Chcemy wygrać LE, albo jakieś FA Cup, kto nie chce - więc nie przesadzajmy, panie Kubo.
-
2009/12/13 21:58:41
Łatwo jest to zrobić ale mimo wszystko sobie nie odpuszczę ;-)
Dzisiaj Glen Johnson pokazał jakim to jest "światowcem", jednego gola sam strzelił dla Arsenalu, przy drugim asystował. Już to widzę jak ogrodnik się zali, że znów musi wymieniać murawę w miejscu gdzie go Arszawin wkręcił w ziemię jak juniora.
Z Reiny to taki światowiec jak z... a nie będę przeklinał, fakt jest taki, że gdyby nie był pupilkiem Beniteza to nigdy by w LFC nie zagrał bo grałby tam do dzisiaj Dudek. Reina go zastąpił i puszcza czasem takie babole, że szkoda mówić, wrzucenia sobie samemu piłki do bramki nie wyłączając.
Z Aquilanim z kolei jest jak z każdym towarem - jest warty tyle ile jakiś frajer chce za nie go dać. Tym razem frajerem był Benitez (który już raz?) a wartość to 25 mln, ale to nic absolutnie nie znaczy o klasie tego gracza i o jego przydatności do LFC.
-
2009/12/14 19:46:22
A propos tych 25 mln za kontuzjowanego i na razie wciąż bezużytecznego Aquilaniego. Gdyby choć jeden polski klub był w stanie wydać taką kwotę na całą chociażby drużynę, to mielibyśmy zapewne regularnie przedstawiciela w LM.