O sporcie, ale też o polityce. O piłce, ale też o lekkoatletyce. O Legii, ale też o całej reszcie... Kuba Dybalski
Reklama na blogach - Blogvertising.pl

Blog > Komentarze do wpisu

Sprawa Muchy testem dla Legii

Fot. Bartosz Bobkowski/Agencja GazetaW niedzielę Legia gra ostatni jesienny mecz ligowy. Ważny, bo po tej kolejce strata do Wisły (ktoś powinien, nawaisem mówiąc, ten zwrot opatentować - zarobiłby kokosy) może wynosić najmniej dwa, najwięcej osiem punktów. Ale kluczowa rozgrywka ma miejce nie na boisku, ale w gabinecie prezesów i właściciela Legii.

W tym tygodniu Jan Mucha spotkał się z Mariuszem Walterem. Tematem była przyszłość Słowaka, choć zarówno piłkarz jak i właściciel stwierdzili, że o szczegółach nie będą mówić. Mucha zresztą o ofertach i potencjalnym nowym pracodawcy milczy jak grób. Kontrakt kończy mu się w czerwcu, czyli po mistrzostwach świata, na których nie może wypaść źle, tylko dobrze, bo w końcu co może zawalić bramkarz reprezentacji Słowacji? Może tylko zaskoczyć świat pozytywnie. Rozmawiałem niedawno z angielskim dziennikarzem, który dopytywał się, co to za bramkarz i w jakiej gra reprezentacji. Podejrzewam, że po mundialu będzie wiedział. Dla piłkarza sytuacja idealna.

Jeśli jednak Legia chce być drużyną odnoszacą sukcesy w pucharach (a chce), to Jan mucha jest na razie jedynym piłkarzem, który do odnoszeni takich sukcesów się nadaje. bo do gry w ekstraklasie się ewidentnie nie nadaje - jest o dwie klasy lepszy. I w klubi trzeba go zatrzymać za wszelką cenę. Światełko nadzieji jest takie, ze Musze w Warszawie jest bardzo dobrze. nie wyklucza, że po zakończeniu kariery właśnie tu będzie mieszkał a do Legii czuje sentyment i głośno powtarza, ze choć chciałby spróbować swoich sił np. w Premier League (a się nadaje) to z Legii nie chce odchodzić za darmo. Co prawda wg członka zarządu Legii Jarosława Ostrowskiego niektórzy mogą mu zaproponować nawet 5 razy więcej niż Legia, ale...

Nie pamiętam, żeby Legia tak walczyłą o piłkarza. Vukovicia puszczono, Rogera też, ale o Muchę się walczy. Zaoferowano mu 250 tys. euro, rocznie, czyli na warunki klubu kontrakt gwiazdorski. Sam Mariusz Walter być może dorzucił coś jeszcze. Piłkarz sumy nie potwierdza, ale przyznaje że oferta jest bajeczna. A Słowak może teraz zrobić co chce. A gdyby tak zażądał wzmocnień? "Panowie zostaję, jeśli kupicie takich i takich piłkarzy, którzy poprawią jakość drużyny". Albo podpisał umowę gwaratującą odejście w przypadku braku awansu do europejskich pucharów? Nie eliminacji - pucharów. To by byłą motywacja dla prezesów, włąścicieli, no i samego Muchy. Pytanie czy klub jest na tyle skuteczny, by o Słowaka zawalczyć?

piątek, 11 grudnia 2009, kubadybalski

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: misiu, apn-77-113-167-147.dynamic.gprs.plus.pl
2009/12/12 13:37:51
Tylko pilka i piłka. Napisz coś o Pudzianie! :)