O sporcie, ale też o polityce. O piłce, ale też o lekkoatletyce. O Legii, ale też o całej reszcie... Kuba Dybalski
Reklama na blogach - Blogvertising.pl

Blog > Komentarze do wpisu

Groźbą w Radovicia

Fot. Kuba Atys/Agencja GazetaWpis będzie o dwóch Mirosławach. Jeden, Trzeciak, jest dyrektorem sportowym Legii, który zwykle w wywiadach nic sensacyjnego nie mówi, zresztą rzadko ich udziela. My próbujemy go namówić od kilku miesięcy, bez skutku. Udzielił jednak wywiadu oficjalnej stronie klubowej legia.com, a w nim dość obszernie opowiedzial na pytania o cele transferowe Legii. Nazwiska ani konkrety tam nie padły. Kilka ciekawostek przemneło, ale najciekawsza jest odpowiedź na pytanie o drugiego Mirosłava - Radovicia. Dziennikarz zapytał ile prawdy jest w spekulacjach o ewentualnym odejściu Serba do Partizana.

- Z „Rado” rozmawialiśmy wiele razy i obawiam się, że  w jego karierze pojawiła się poważna stagnacja. Nie chcę komentować jego wypowiedzi dla prasy, ale Miro musi dać więcej serca. Jeżeli tak się nie stanie, to będziemy musieli pożegnać się. Jest mi przykro, że Radović nie wykorzystuje swoich możliwości fizycznych. On może więcej biegać, więcej walczyć. Moim zdaniem jest to kwestia psychiki. Serb musi nam pokazać, że chce tutaj być. Jeżeli ktoś ma potencjał, ale nie przekłada go na grę, to lepiej jest sprowadzić kogoś słabszego, kto będzie grał na sto procent - odpowiedział dyrektor Trzeciak.

Serb gra przeciętnie od dłuższego czasu. Wstrząsać w ten sposób swoimi pilkarzami ma w zwyczaju trener Urban. Trzeciak raczej nie, a powyższa wypowiedź ewidentnie ma pilkarzem wstrząsnąć. Na pytanie dyrektor nie odpowiedział. Za to odwrócił je. Zamiast tłumaczyć, że zrobimy wszystko żeby go zatrzymać, powiedział, że piłkarz musi zrobić wszystko by u nas zostać. Bo na razie nie robi. To słowa słuszne, fajnie, ale...

Po pierwsze czytelnik nie dowiedział się, czy jakaś oferta z Partizana w ogóle była, a szkoda, bo (i tu druga kwestia) nie wiadomo czy ”groźby” są w jakimkolwiek stopniu realne. Piłkarz kontrakt z Legią ma jeszcze przez półtora roku. Na prawym skrzydle konkurencji praktycznie nie ma, poza Sebastianem Szałachowskim, który jesienią lepiej od niego nie grał. No i ewentualnie Piotrem Gizą, który grał na prawej pomocy wiosną, ale jesienią był najgorszy w drużynie. Radović zagrał w prawie wszystkich meczach rundy jesiennej, choć grał poniżej możliwości i poza zwycięskim golem z Wisłą niczym się nie wyróżnił. Sam Trzeciak w tym samym wywiadzie mówi o potrzebie ściągniecia skrzydłowego, ale od potrzeby do ściągnięcia w Legii jeszcze daleko. Jeśli Radoviciem mają te słowa wstrząsnąć, muszą być choć trochę realne. Na razie nie są. A szkoda.

wtorek, 22 grudnia 2009, kubadybalski

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/12/22 17:12:25
Serca do gry to u Radovicia nie widać już od dłuższego czasu, gdyby było odwrotnie, to w wielu sytuacjach myślałby o strzeleniu gola, a nie tylko o efektownym przewracaniu się w polu karnym, ilekroć poczuje na sobie choćby oddech rywala. To głupie, tym bardziej, że nawet ślepiec zauważyłby, że te aktorskie wyczyny Serba nie znajdują uznania u arbitrów i pożytek dla drużyny z tego żaden (wręcz przeciwnie). Coś mi się zdaje, że Urban jeszcze go za to porządnie nie op.....ił.
A co do samego d. sportowego Trzeciaka, to on również jak do tej pory swoich możliwości (o ile je posiada) nie ujawnił. Transfery, które pilotował trudno uznać za hitowe, za to swego czasu "błysnął" rezygnując z Roberta Lewandowskiego.