O sporcie, ale też o polityce. O piłce, ale też o lekkoatletyce. O Legii, ale też o całej reszcie... Kuba Dybalski

Blog > Komentarze do wpisu

Henry dał Francji bilet do ręki

"Francja z biletem w ręce" zatytułował relację ze środowego meczu Francja - Irlandia internetowy portal gazety "L'Equipe". To juz nie te czasy gdy kibice muszą zachodzić w głowę, czy smuga na stopklatce to ręka piłkarza, czy jakiś paproch na kliszy. Teraz mecz piłkarski jest transmitowany za pośrednictwem wielu kamer, często cudów techniki. Rękę Thierry'ego Henry można sobie obejrzeć wielokrotnie, z różnych ujęć i w HD.

Woody Allen w filmie "Match Point" pokazał jak wiele czasem zależy od drobiazgu, łutu szczęścia. Piłka który zatańczy na tenisowej siatce może spaść po jej obu stronach, a konsekwencje mogą być diametralnie różne. W środę wieczorem Irlandczycy zmierzali do rzutów karnych, pewni swego asa, bramkarza Shay'a Givena. Francuzi bili głową w mur. Często ich strzały były w ostatniej chwili blokowane, a w 103. minucie Henry'emu piłka własnie wychodziła na aut. Być może gdyby wyszła Francuzi przegraliby w karnych, nie pojechaliby na dużą imprezę po raz pierwszy od 16 lat. Trener Raymond Domenech zostałby zwolniony, nowy trener zmieniłby kadrę, żegnając się z kilkoma starszymi zawodnikami, we Francji doszłoby do debaty, o tym do jakiego kryzysu doszło w ostatnch latach piłkarstwo w tym kraju... Ale Thierry Henry postanowił pomóc szczęściu. Piłkę wychodzącą na aut bramkowy beszczelnie zatrzymał ręką, podał do Gallasa, który dobył gola. Sędzia nie zauważył błędu.

Henry zagrywa ręką przed linią. źródło: L'Equipe- Nic nie widziałem - powiedział po meczu Domenech. Mógł nie widzieć, zdarza się, choć wszyscy widzieli. Najbardziej skandaliczne jest jednak zachowanie napastnika. Piłka mogła go uderzyć w rękę, zachował się szybko i instynktownie - to jestem w stanie zrozumieć. Koledzy mu gratulowali, trybuny szalały, sędzia się nie dopytywał, więc Henry nic nie mówił, bo jakoś tak głupio - i tu wielki piłkarz okazał się małym człowiekiem, ale to też jest do zrozumienia, bo nie każdy może być człowiekiem honoru. Wstyd i wrodzona nieśmiałość przeważyły. Ale schodząc do szatni Henry rzucił dziennikarzom (cytuje go The Telegraph): "Będę szczery, to byłą ręka. Ale nie jestem sędzią. On pozwolił grać i pytania trzeba kierować do niego". Czyli po prostu to co zrobił mu nie przeszkadza. A to dopiero podłość.

I nie ma tu znaczenia, że tragiczny błąd popełnili sędziowie. Że nie wiadomo gdzie był liniowy, który nie zauważył ręki, a także dwóch zawodników na pozycji spalonej w tej samej akcji chwilę wcześniej. Że sędzia, widząc całą drużynę Irlandii z bramkarzem na czele bięgnacą w jego kierunku, nie zapytał się kolegi na linii czy coś tam może nie było całkiem w porządku. Nie mają racji komentujący we francuskiej telewizji Arsene Wenger, ani trener Irlandczyków Giovanni Trapattoni, zwalający winę na sędziów. Winny jest Henry, kapitan reprezentacji, który podeptał reguły sportu. A im więcej sekund upływało od feralnego gola tym bardziej je deptał, bo w każdej chwili mógł się przyznać sędziemu do błedu. A gdy wypowiedział się po meczu ostatecznie wteptał je w ziemię. Szkoda idola.

P.S. Na dolnym zdjęciu uchwycono moment, gdy Henry zatrzymuje piłkę. Źródło: L'Equipe

czwartek, 19 listopada 2009, kubadybalski

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do notki:
Komentarze
2009/11/19 03:16:05
Bez przesady! To co zrobił było bardzo niefair, ale gdy wychodzisz na boisko chcesz za wszelką cenę wygrać i zrobisz wszystko, żeby to osiągnąć. Podobną sytuację miałem w ostatnim meczu mojej drużyny (uniwersytecka drużyna Southern Oregon University), gdy jeden z moich teammates dotknął piłkę ręką w czasie walki o górną piłkę, ale sędzia uznał, że to był przeciwnik i gwizdnął rzut karny dla mojej drużyny. Do tego czasu przegrywaliśmy 1:0 mimo, że byliśmy drużyną dużo lepszą, ale na "kartoflisku" trudno grać. Po wykorzystanym rzucie karnym strzeliliśmy jeszcze 2 bramki w 15 minut i wygraliśmy. Najważniejsze było zwycięstwo.
BTW, lepiej, że awansowała Francja niż Irlandia. Będzie ciekawiej w RPA.
-
Gość: ck, bto240.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/19 03:34:16
bardziej ciekawie
-
2009/11/19 08:39:34
Komentujący są chyba z innej planety.
Zgadzam się z autorem w każdym zdaniu przez niego napisanym.
-
Gość: , 212.87.236.*
2009/11/19 09:03:58
To co może Henry miał jeszcze lecieć do sędziego i mu powiedzieć, że zagrał piłkę ręką?
Przecież takie są zasady gry, że o tym czy jest ręka czy nie decyduje sędzia, a nie zawodnik, czy zapis kamery.
Gdyby nie dochodziło do takich sytuacji piłka nożna nie byłaby już tą samą, piękną grą, którą była przez wiele lat. Błędy sędziowskie są wkalkulowane w tą zabawę :)
-
Gość: Babin, 92.251.255.1*
2009/11/19 09:46:14
"...Irlandczycy zmierzali do rzutów karnych, pewni swego asa, bramkarza Shay'a Givena." Hahahahahah, trzeba być totalnym matołem żeby coś takiego pomyśleć a później to jeszcze wyartykułować. Owszem, tez uważałem ze przy odrobinie szczęścia Irlandczycy mogą pokonać Francję w dwumeczu ale asem tej reprezentacji nie jest ten żałosny frajer tzw. Shay "as" Given tylko Robbie Keane. Do wczorajszego meczu Irlandia nigdy nie przegrała gdy Keane strzelił gola i to był fenomen. Gdyby wykorzystali choć jedna z pocześniejszych wielu sytuacji nie byłoby suchego pieprzenia o Thierry`m Henry. Wiadomo przecież ze zrobił to dla drużyny, dla kraju, dla kibiców. Nie jest to godne pochwały lecz można to zrozumieć.
-
Gość: W.W., 195.39.11.4*
2009/11/19 09:47:35
Rozumiem autora, jego poruszenie itd itp. ale fakt jest taki że nawet gdyby Henry powiedział arbitrowi o zaistniałym fakcie, niczego by to nie zmienilo bo decyzja zapadla, a jak wiadomo od zawsze wyroki arbitra są nie odwołalne. Na nic się zdały protesty "zielonych", jak również prawda przez autora skandalu nic by tu nie zmieniła.
Jestem pewien że Robbie Keane czy jakikolwiek inny zawodnik, który by mógł dać swojej reprezentacji awans do MŚ w ten czy inny sposób, potąpił by tak samo. Chodz pozostaje mi w myślach pewna rzecz, Henry zdobył praktycznie wszytsko, i czy aż tak bardzo trzeba było "nagiąć" zasady by móc jeszcze raz poczuć emocje związane z MŚ, myśle że domysły i spekulacje czy zrobił to celowo czy odruchowo, nie maja prawa bytu, doskonale wiedział co robi, wiedział i z pełną swiadomością wzioł to chaniebne brzemie na siebie, by dać Francji szanse. Wielu postąpiło by jak on, nie wielu miało okazje:) nie staram się go bronić, ale nie pozwolił bym na lincz. Jestem wielkim miłosnikiem piłki i kocham kiedy w takich meczach dochodzi do dogrywki, kiedy emocje wypełniaja nas całkowicie, kiedy nie istnieje nic po za ta mała piłka, po za tymi 22 graczami, taka jest piłka, od zawsze i chyba na zawsze:)
-
Gość: Pbn, comorowhiteeye1.hornet.uea.ac.uk
2009/11/19 12:00:31
A tak z ciekawosci: czy ktos jest w stanie podac choc JEDEN przyklad, kiedy pilkarz biegnie do siedziego i prosi go o zmiane decyzji na niekorzysc jego druzyny? Chodzi mi o mecz miedzypanstwowy albo miedzy jakimis pierwszoligowymi klubami.

NIe wykluczam, ze cos takiego moglo sie zdarzyc (chociaz nigdy o czyms takim nie slyszalem), ale czy w meczu o punkty? Czy w sytuacji, kiedy taka decyzja z duzym prawdopodobienstwem przesadza losy meczu? Rozstrzyga to, czy druzyna pojedzie na mundial czy nie?

Jesli nie znacie podobnego przypadku, oszczedzcie prosze slow potepienia dla Henrego.
-
2009/11/19 12:06:05
Ktoś z wyżej podpisanych stwierdził, że gdyby nie dochodziło do takich sytuacji piłka nożna nie byłaby już tą samą piękną grą, którą była przez wiele lat. Nie zgadzam się z tym, bo po pierwsze - co to za piękno, które opiera się na forowaniu jednych kosztem drugich, a po drugie - dlaczego te pomyłki są niemal zawsze na korzyść tych możnych ?
-
2009/11/19 12:33:58
do: Pbn, comorowhiteeye1.hornet.uea.ac.uk
Kiedyś w meczu ligi angielskiej Robbie Fowler, gdy grał jeszcze w Liverpoolu powiedział sędziemu, że nie był faulowany w polu karnym. Sędzia i tak karnego podyktował, a robbie go przestrzelił. To było gdzieś na początku II połowy, a wynik w tym momencie był bezbramkowy.
-
2009/11/19 12:57:20
@ Babin, 92.251.255.18

żałosny frajer tzw. Shay "as" Given
Chyba kolego nie wiesz o kim mówisz. Jeden z najlepszych bramkarzy w Premiership "żałosnym frajerem"? Chyba nie zdajesz sobie sprawy z tego, w jakiej formie jest obecnie Given.
-
2009/11/19 17:20:46
@toldo16

Fowler rzeczywiście mówił sędziemu, że nie było karnego...z tym że nie tyle go przestrzelił co Seaman obronił w kolega Fowlera z Liverpoolu dobił więc tak nie do końca fairplay(mógł kopnąc obok bramki)

Teraz niedawno w jakiejś średniej europejskiej lidze (BUłgaria mi się kojarzy ale pewny nie jestem) napastnik został czysto powstrzymany ale sędzia karnego gwizdnął...zawodnik jednak przekonał sędziego, że karniaka nie było

Jeszcze kiedyś Di Canio kiedyś zrobił coś takiego:
www.youtube.com/watch?v=EWdf5ZLbtYo
-
2009/11/19 21:11:41
Tym dobijającym był McManaman. Napisał przestrzelił w takim sensi, że nie było bramka. Tylko że Fowler uderzył wtedy leciutko, a Seman powinien tą piłkę złapać.

Fakt faktem Robbie nie chciał strzelić, zachował się fair play. Tylka Maka wszystko popsuł.

A co do di Canio to mam takie wrażenie, że nawet jakby chciał strzelić to raczej obrońca by mu ją wybił. ale gest pozostaje gestem.